Centrala NFZ: 1,7 mln zł to zbyt surowa kara dla szpitala

Szpital we Włocławku nie zapłaci 1,7 mln złotych kary nałożonej po śmierci nienarodzonych bliźniąt w styczniu br. To decyzja centrali Narodowego Funduszu Zdrowia. Zdaniem NFZ, tak wysoka kara jest niesprawiedliwa.

Centrala NFZ nie ma zastrzeżeń do wyników kontroli przeprowadzonych przez podległy jej oddział, a jedynie do wysokości kary. Zdaniem Centrali Funduszu, za nieprawidłowości nie odpowiada cały szpital, a jedynie oddział ginekologiczno-położniczy, na którym zmarły bliźnięta.

Kara, która wynosi 2 proc. kontraktu, powinna być naliczona od wysokości kontraktu dla samego oddziału, a nie całego szpitala - w tym przypadku spada z 1 mln 700 tysięcy do 60 tysięcy złotych - informuje RMF.

Odwołanie w tej sprawie zgłosił do prezesa NFZ szef włocławskiej lecznicy Krzysztof Malatyński. - Dyrektor zasygnalizował, że kara dotyczy rocznego kontraktu dla całego szpitala, tymczasem nieprawidłowości stwierdzono tylko na oddziale ginekologiczno-położniczym. NFZ w Warszawie  uwzględnił ten fakt - powiedziała PAP rzeczniczka placówki Marta Karpińska.

Jak poinformowała we wtorek (5 sierpnia) rzeczniczka centrali NFZ w Agnieszka Gołąbek, Kujawsko-Pomorski Oddział Narodowego Funduszu Zdrowia został poproszony o zweryfikowanie podstawy prawnej, na mocy której Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Włocławku został ukarany.

W ocenie szpitala we Włocławku, stanowisko prezesa NFZ może wpłynąć na zmniejszenie sankcji finansowych wymierzonych w placówkę. - Podstawa prawna kary została zakwestionowana. Można więc przypuszczać, że horrendalna kwota w wysokości 1,7 mln zł, jaką NFZ w Bydgoszczy  nałożył na cały szpital, zostanie zmniejszona - podkreśliła Karpińska.

Ostateczna decyzja o wysokości nałożonej na włocławską lecznicę kary i tak ma należeć do bydgoskiego oddziału NFZ. Ten na razie nie komentuje sprawy.

Przypomnijmy, że na początku tego roku 34-letnia matka bliźniąt została przyjęta do szpitala 16 stycznia. Jeszcze tego dnia miała przejść cesarskie cięcie. Zabieg przełożono jednak następnego dnia. Ok. godziny 2 w nocy tętno u dzieci całkowicie zanikło. Mimo to, lekarze nie zdecydowali się na natychmiastowe przeprowadzenie cesarskiego cięcia. Operację wykonano rano. Dzieci urodziły się martwe.

Przeprowadzona przez NFZ kontrola wykazała, że na tzw. odcinku późnej patologii ciąży, gdzie przebywało wówczas 15 pacjentek, wszystkie łóżka były zajęte, dyżur pełniła tylko jedna położna, a powinny być przynajmniej dwie. Z posiadanych sześciu aparatów KTG wykorzystywano tylko dwa, a przy tej liczbie pacjentek powinny być wykorzystywane przynajmniej cztery urządzenia.

W dokumentacji brakowało zapisów dotyczących wyników badań USG i KTG lub były fragmentaryczne. Zaraz po stwierdzeniu zaniku tętna płodów nie przeprowadzono cesarskiego cięcia, a wykonano je dopiero po siedmiu godzinach.

 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH