SERWIS CHOROBY ZAKAŹNE

USA: dwoje pacjentów wyleczonych z Eboli

Dwoje amerykańskich pacjentów, którzy zarazili się wirusem Ebola w Liberii, wyszło ze szpitala w Atlancie; nie stanowią oni zagrożenia dla zdrowia publicznego - powiedział w czwartek (21 sierpnia) główny lekarz, który odpowiadał za ich leczenie z użyciem eksperymentalnego serum.

Jesteśmy pewni, że wyjście ze szpitala obojga pacjentów nie stanowi żadnego zagrożenia dla zdrowia publicznego - oświadczył podczas konferencji prasowej dr Bruce Ribner, dyrektor oddziału chorób zakaźnych w szpitalu uniwersyteckim Emory w Atlancie w stanie Georgia. Wyjaśnił, że po wyleczeniu z infekcji u pacjentów nie ma nawrotów choroby i nie zarażają innych osób.

Ribner kierował zespołem odpowiedzialnym za leczenie dwójki Amerykanów: 33-letniego lekarza Kenta Brantly'ego oraz 59-letniej pielęgniarki Nancy Writebol, którzy zarazili się wirusem ebola, pracując w misji chrześcijańskiej w Liberii w zachodniej Afryce. Po trzytygodniowym leczeniu w szpitalu w Atlancie Brantly został zwolniony ze szpitala w czwartek, a Writebol już we wtorek.

- To cudowny dzień. Jestem szczęśliwy, że jestem zdrowy, czuję się dobrze i mogę wrócić do rodzimy - powiedział Brantly. - Za pośrednictwem tych lekarzy Bóg uratował mi życie - dodał. Dziękując, uściskał serdecznie licznych członków zespołu medycznego obecnych podczas konferencji prasowej, co dodatkowo wskazywało na to, w jak dobrym jest stanie i że nie stanowi zagrożenia dla innych.

Jak zapewnił dr Ribner, testy przeprowadzone wspólnie z Centrum Kontroli Chorób i Prewencji (CDC) wykazały, że Brantly "wyzdrowiał z infekcji wirusem eboli i może wrócić do rodziny i normalnego życia bez obaw o swój stan zdrowia". Nancy Writebol poprosiła, by uszanować jej prywatność, i nie była obecna na konferencji prasowej. Ale jak podkreślił Ribner, ona też jest zdrowa.

Brantly jest uważany za pierwszego w historii pacjenta z ebolą leczonego w USA. Zarówno on, jak i Writebol zachorowali, pomagając w opanowaniu epidemii w klinice prowadzonej przez misjonarzy na przedmieściach stolicy Liberii. Brantley opowiadał, że podjęli wszelkie środki ostrożności, ale w pod koniec lipca, trzy dni po tym, gdy odesłał swą żonę i dzieci do USA, poczuł się bardzo źle. Zdiagnozowano u niego ebolę. Krótko po nim zachorowała również Writebol. Na początku sierpnia zostali przetransportowani na leczenie do USA.

Oboje byli poddawani eksperymentalnej terapii z użyciem leku ZMapp, który wcześniej testowano jedynie na małpach. Ale nie jest oczywiste, czy wyzdrowieli dzięki temu lekowi, czy też ich organizmy same sobie poradziły z chorobą, jak to zdarzało się u innych osób zarażonych ebolą.

Liberia jest obok Gwinei, Sierra Leone i Nigerii jednym z krajów Afryki Zachodniej, gdzie od kilku miesięcy panuje epidemia gorączki krwotocznej, wywoływanej przez wirusa ebola. Według najnowszych danych WHO od marca br. zmarło na tę chorobę 1350 osób, a 2473 zostało zarażonych.

Do symptomów choroby należą: gorączka, krwotoki wewnętrzne i zewnętrzne, a w ostatnim stadium choroby - wymioty i biegunka. Zarażenie odbywa się przez kontakt z płynami ustrojowymi. Nie istnieje obecnie lek na wirusa ebola, a śmiertelność wśród osób zarażonych może sięgać nawet 90 proc.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH