Bazując na doświadczeniach, informatycy wierzą, że stworzenie dla Wrocławia i okolic centrum teleradiologicznego to nie jest idée fixe!

System tworzy system. W tym przypadku system informatyczny. Warunkiem niezbędnym dla jego stworzenia są po pierwsze: świadomość, że jest to najzwyczajniejsze w świecie narzędzie; po drugie: konieczność wydatkowania odpowiednich kwot na jego zakup.
Praktycy mówią (choćby na regionalnych i ogólnopolskich konferencjach Rynku Zdrowia), że mając pieniądze, system informatyczny można stworzyć siłami zewnętrznymi lub własnymi. Nad jego funkcjonowaniem może czuwać zewnętrzny administrator lub też jego rolę - z pełnymi tego konsekwencjami - przejąć może szpitalny dział informatyki.
Zwolennicy outsourcingu mają swoje racje, przeciwnicy - swoje. Ostatecznie wybór, którą z tych dwóch opcji wybrać, podejmuje dyrekcja jednostki.
We wrocławskim Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym postawiono na własnych informatyków.

Darowanemu koniowi...

Szpital powstał w 1984 r. Od tego czasu przyjęto do niego ponad 350 tys. pacjentów. W specjalistycznych poradniach przyszpitalnych poradę uzyskało ponad 1,3 mln osób. Wykonano ponad 110 tys. badań tomografii komputerowej i zoperowano bez mała 70 tys. pacjentów. Zatrudnienie: 837 pracowników, w tym: 172 lekarzy, 414 pielęgniarek i położnych oraz 62 pracowników administracjnych.
Marcin Lenarczyk jest dziś w Szpitalu pełnomocnikiem dyrektora ds. systemu informatycznego. Dyrektor, prof. Wojciech Witkiewicz, utworzył to stanowisko, by zanalizować istniejący stan rzeczy.
- Gdy zacząłem pracować w Szpitalu, okazało się, że aby przenieść jedno stanowisko pracy, trzeba było zawołać trzech ludzi z trzech różnych działów, zgrać ich pracę oraz ją nadzorować.
Nie było wyodrębnionego budżetu dla potrzeb informatyki. To powodowało, że zakupy były dokonywane ad hoc. Infrastuktura była budowana w oparciu o bieżące potrzeby. Tam, gdzie była taka potrzeba, ciągnęło się kabel sieciowy lub stawiało się switcha... Taka była przeszłość - wspomina Marcin Lenarczyk.
Początki, jak zwykle, bywają najtrudniejsze. We wrocławskim Szpitalu należało uporządkować informatyczny chaos. To, co było dobre i normalne dla laika, było zaprzeczeniem tych cech dla informatyka. Przykład? Darowizny. Gdy ktoś daje, to obdarowany powinien być zadowolony.
- Teoretycznie rzecz biorąc to słuszne rozumowanie. W praktyce - niekoniecznie. Proszę sobie wyobrazić, że w naszym szpitalu było ponad sto modeli drukarek! To tworzyło rozbudowaną logistykę, nie wspominając już o kosztach użytkowania tak zróżnicowanego sprzętu - wyjaśnia główny informatyk wrocławskiego Szpitala.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH