Tragedia w Katowicach zapewne wpłynie na ostateczny kształt ustawy o państwowym ratownictwie medycznym

Gołębie pierwsze spostrzegły niebezpieczeństwo. Zerkały z klatek w górę. Chwilę później na setki ludzi runął dach ogromnej hali wystawowej. Był 28 stycznia 2006 roku, godzina 17.15. Na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich doszło do największej w historii Polski katastrofy budowlanej. Zginęły 63 osoby, ponad 140 znalazło się w szpitalach.
Ratownicy z poświęceniem walczyli o każde życie. Pierwsza karetka pojawiła się na miejscu tragedii po 4 minutach od przyjęcia zgłoszenia. Wszystkie ranne ofiary katastrofy strażacy wydobyli z rumowiska i przekazali służbom medycznym w ciągu pierwszych 5 godzin trwania akcji. Na przyjęcie kolejnych rannych czekały następne szpitale, które zgłosiły gotowość. W wielu placówkach lekarze i pielęgniarki stawili się bez wezwania, gdy tylko usłyszeli o katastrofie. Niestety, po godzinie 22.00 z ruin hali wydobywano już tylko ciała.
Rząd ogłosił 3-dniową żałobę narodową. Na miejscu tragedii do dzisiaj palą się znicze.

Przenieść wzorce

Zdaniem specjalistów, akcja ratunkowa została przeprowadzona wzorowo. - Jestem spokojny, bo wiem, że pomogliśmy wszystkim, którym mogliśmy pomóc - mówił kilka dni po tragedii jeden z ratowników medycznych. Tych słów nie sposób kwestionować. W katastrofie zginęli jego bracia.
Minister zdrowia, profesor Zbigniew Religa, jeszcze w szpitalu, gdzie odwiedzał rannych, podziękował ratownikom. - Akcja została przeprowadzona wzorowo - mówił dziennikarzom. - Pewne wzorce trzeba przenieść ze Śląska do innych regionów kraju.
Rok 2006 jest kolejnym, w którym nie działa - z braku środków - uchwalona przez sejm ponad 4 lata temu ustawa o państwowym ratownictwie medycznym. W ustawie jest mowa o koordynacji działań ratowniczych przez urząd wojewody, nie ma jednak precyzyjnego zapisu, jak to zrobić. Nie ma też pieniędzy. Na Śląsku uznali, że skoro istnieją przepisy, to trzeba przygotować się organizacyjnie do ich wprowadzenia w życie. Siedli razem: strażacy, lekarze z pogotowia ratunkowego i szpitali, urzędnicy wojewody, policjanci. Wymyślili Wojewódzkie Stanowisko Koordynacji Ratownictwa. Dla laika to po prostu duże pomieszczenie, pełne telefonów, komputerów i map. Dla fachowców - miejsce, do którego spływają bezcenne informacje, na wagę życia.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH