To sami anestezjolodzy wymusili na decydentach wprowadzenie standardów dotyczących wyposażenia ich miejsc pracy i norm zatrudnienia

Złośliwcy mówią, że anestezjolog to... charakter. Ot, nie trzeba rozmawiać z pacjentem. Wystarczy "tylko" obserwacja wskazań aparatury i podawanie leków. Tak podsumowani anestezjolodzy odcinają się swoim kolegom chirurgom pytaniem: - Po co jest zasłona, za którą pracujemy? I sami odpowiadają: - Żeby oddzielić rzemiosło od sztuki.
Odrobina żartu potrafi często rozładować napięcie towarzyszące ogromnie stresującej pracy anestezjologa i chirurga, pozwala pewnie też i z dystansem spojrzeć na siebie samych. Podczas przeprowadzonych kilka lat temu ankietowych badań dotyczących zdarzeń krytycznych związanych z anestezją, wielu lekarzy tej specjalności otwarcie i z poczuciem odpowiedzialności przyznało, że zdarzyło się im popełnić wynikające z różnych przyczyn błędy w postępowaniu medycznym.
To wyznanie godne szacunku.

Standardy (niby) są

Pod koniec lat 90. podczas strajków anestezjologów środowisko walczyło o podwyżkę płac, ale jednocześnie toczyło otwartą dyskusję na temat bezpieczeństwa znieczuleń. Wskazywano na wysłużony sprzęt - wtedy aż 67% aparatów do znieczulania i 59% układów monitorujących funkcje życiowe pacjenta uznawano za sprzęt technologicznie przestarzały. Wtedy Ministerstwo Zdrowia poważnie potraktowało płynące stąd wnioski. Anestezjolodzy są jedyną grupą zawodową wśród lekarzy specjalności zabiegowych, która doprowadziła do wdrożenia standardów dotyczących zarówno wyposażenia ich miejsca pracy, jak i norm zatrudnienia. Okres przystosowania do nowych wymagań upłynął w 2005 roku.
Dzisiaj jakość sprzętu, jakim dysponują oddziały anestezjologii i intensywnej terapii, jest lepsza niż jeszcze parę lat temu. Wiele zależało od determinacji ordynatorów, którzy potrafili przekonać dyrekcję szpitala do zakupu nowoczesnych aparatów do znieczulenia, monitorów funkcji życiowych czy respiratorów. W niektórych województwach zmiany wymusili sami konsultanci ds. anestezjologii i intensywnej terapii.
Wpływali na Narodowy Fundusz Zdrowia w taki sposób, że nie kontraktowano świadczeń na tych oddziałach, które nie spełniały wymogów sprzętowych i kadrowych.
Profesor Przemysław Jałowiecki, konsultant w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii w woj. śląskim, zaznacza jednak: - Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że jest pewien postęp, ale na pewno warunki wprowadzone ministerialnymi rozporządzeniami nie są jeszcze spełnione w wielu szpitalach.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH