Wprowadzenie refundowania domowych procedur leczenia żywieniowego spowodowało, że zagrożeni chorzy nie są już skazani na śmierć z głodu

Dzisiaj leczenie żywieniowe można prowadzić także w domu, po zakończeniu hospitalizacji, jeśli charakter choroby wiąże się z ryzykiem postępującego wyniszczenia organizmu pacjenta.
Najczęściej w ten sposób odżywiane są osoby z zaburzeniami połykania, co polega na dojelitowym podawaniu pokarmu, oraz chorzy z tzw. zespołem jelita krótkiego - wtedy mieszanina jest dostarczana pozajelitowo, czyli dożylnie.
NFZ od niedawna finansuje procedury żywieniowe wykonywane w warunkach domowych.
Zdaniem specjalistów, wszyscy chorzy, którzy po wypisaniu ze szpitala wymagają sztucznego żywienia, taką pomoc mogą już otrzymać. - Pytanie tylko, czy zawsze umiemy identyfikować tych chorych - rozważa kierujący zespołem leczenia żywieniowego w warunkach domowych doktor Przemysław Matras z I Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
W tym ośrodku czas oczekiwania na leczenie wynosi do kilku dni.

Już nie "papki"

W lubelskim ośrodku w minionym roku w warunkach domowych leczono dojelitowo 20 pacjentów. W tym roku, do czerwca - już 15. W ciągu trzech lat, od 2005 roku, leczeniem domowym pozajelitowym objęto 43 pacjentów, aktualnie - 16 osób. - Cały czas z informacją o tych możliwościach leczenia docieramy do szpitali i sądzę, że takich pacjentów będzie coraz więcej - podkreśla Przemysław Matras.
W szpitalu w Oświęcimiu wszyscy chorzy, którzy mają założoną sztuczną drogę żywieniową i mogą być leczeni żywieniowo w domu, są zgłaszani do pobliskich, śląskich ośrodków prowadzących takie procedury. Tacy pacjenci podlegają stałej kontroli metabolicznej, roztwory żywieniowe są im dostarczane bezpośrednio do domu. Szersze wprowadzenie, dzięki staraniom Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego i Dojelitowego, refundowania domowych procedur leczenia żywieniowego spowodowało, że chorzy nie są już skazani na postępujący proces wyniszczenia i śmierć z głodu.
- Do niedawna spotykaliśmy się z problemem żywienia posiłkami zmiksowanymi na papkę. Trudno było utrzymać wymaganą kaloryczność tego pożywienia, jego skład i ilość. Dreny zapychały się.
Ci chorzy męczyli się z tego powodu, a ostatni etap ich życia był dosyć trudny - przyznaje doktor Jan Kalaciński, ordynator oddziału chirurgii ogólnej w Szpitalu Powiatowym w Oświęcimiu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH