Zbyt dużo czasu na dokumenty, za mało dla pacjenta

Biorąc pod uwagę, ile czasu rezydenci, i starsi lekarze oraz pielęgniarki poświęcają na stale rosnące sterty dokumentacji, trzeba pilnie zintensyfikować batalię o przywrócenie właściwych proporcji między niezbędną dokumentacją a czasem poświęconym chorym.

Ktoś może powiedzieć, że w dobie medycyny defensywnej i rosnących roszczeń pacjentów niezadowolonych z opieki sterta zgód, opisów, dokumentów akredytacyjnych jest po prostu zabezpieczeniem na wypadek kłopotów w przyszłości. Ktoś może dodać, że w takiej Ameryce historia choroby jednego pacjenta ma grubość kilku centymetrów i ledwo mieści się w opasłym segregatorze. To wszystko prawda, tylko jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.

Problem polega na tym, że bezrefleksyjnie powielamy wzorce zachodnie, co osobiście sprawdziłem podczas pobytów w szpitalach amerykańskich czy europejskich. Każdy lekarz zatrudniony na stałe ma w USA (i często w Europie) swoją sekretarkę, dyktafon do nagrywania obserwacji czy zlecenia badań, pomocnika w postaci kogoś w rodzaju felczera, który na bieżąco dogląda pacjentów i prowadzi poranną wizytę, gdy lekarz wykłada studentom lub np. uczestniczy w kongresie.

W naszym k raju sytuacja została wynaturzona - liczba dokumentów jest bardzo zbliżona do zagranicznych ośrodków i ciągle rośnie, ale trud ich wypełniania spada na lekarzy i tych kilka pielęgniarek, które w tym samym czasie mają pod opieką kilkudziesięciu ciężko chorych ludzi. Wszystko to wynika oczywiście z tego, że skandalicznie niskie nakłady na polską ochronę zdrowia powodują, że szpitale nie są w stanie zatrudnić odpowiedniej ilości personelu.

Obecnie, poprzez niewielkie zwiększenie budżetów przychodni i przede wszystkim szpitali, można doprowadzić do sytuacji, że każdy lekarz zatrudniony na stałe może mieć swoją sekretarkę, a zatrudnienie pomocników pielęgniarek też nie zrujnuje budżetu. Należy też przeprowadzić przegląd całej dokumentacji i sprawdzić, czy nie można czegoś uprościć lub po prostu zlikwidować.

To oczywiście działanie doraźne, gdyż warunkiem sine qua non jest zdecydowane zwiększenie budżetowania ochrony zdrowia do poziomu 7% PKB, czyli średniej europejskiej.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH