Ta "wpadka" kosztowała rząd kilka punktów w sondażach popularności. Doprowadziła do niebywałego zamieszania w szpitalach, rozpaczy pacjentów, a skończyła się dywanikiem resortowych VIP-ów u premiera i wycofaniem obowiązującego od 1 stycznia zarządzenia prezesa NFZ, które ograniczyło dostęp pacjentów onkologicznych do leczenia w ramach tzw. chemioterapii niestandardowej.

We wspomnianym dokumencie zapisano świadczenia chemii niestandardowej "udzielane w miejscu pracy konsultanta krajowego lub wojewódzkiego onkologii klinicznej, hematologii, hematoonkologii dziecięcej, ginekologii onkologicznej - zgodnie ze specyfiką nowotworu", co było interpretowane przez lekarzy jako zgoda na prowadzenie takiego leczenia tylko w szpitalu, w którym mają swoją siedzibę konsultanci.

Dobre samopoczucie

Urzędnicy nie mieli sobie nic do zarzucenia w sprawie zapisów projektu zarządzenia prezesa NFZ nr 65 z 3 listopada 2009 roku i co do sposobów jego wprowadzenia, a całą winą za zaistniałą sytuację obciążyli lekarzy, którzy - zdaniem płatnika - powinni zwrócić się do oddziałów NFZ o wyjaśnienia.

- Rozporządzenie ministra zdrowia z 30 sierpnia 2009 roku jasno stanowi, co gwarantuje resort zdrowia pacjentom, w tym chemioterapię niestandardową - zapewniał wiceminister zdrowia Marek Twardowski podczas konferencji prasowej w czwartek (7 stycznia), którą zorganizowano po dramatycznych w tonie doniesieniach mediów opisujących rozpacz pacjentów onkologicznych, którym odmawiano dalszego prowadzenia terapii celowanej w ramach leczenia indywidualnego.

Zdaniem wiceministra, pojawiające się w mediach informacje o ograniczeniu dostępu do leczenia w ramach terapii niestandardowej wynikały z błędnej interpretacji zarządzenia prezesa NFZ. Marek Twardowski wyjaśniał, że celem zarządzenia było ograniczenie procesu kwalifikacji do leczenia, a nie wprowadzenie ograniczenia dostępu do terapii.

Prezes NFZ Jacek Paszkiewicz zapewniał, że właściwa interpretacja zarzą-dzenia trafiła do wszystkich dyrektorów oddziałów NFZ.

Na dywaniku

Jeszcze tego samego dnia, 7 stycznia wieczorem, premier Donald Tusk we-zwał pilnie do swojej Kancelarii minister zdrowia Ewę Kopacz oraz prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza w "celu wyjaśnienia sytuacji dotyczącej stosowania tzw. chemioterapii niestandardowej".

Jak się nieoficjalnie dowiedziała TVN24, rozmowa była bardzo burzliwa. Ostatecznie Jacek Paszkiewicz nie stracił stanowiska, a jedynie styczniową pensję. Musiał też zapewnić premiera, że przeprosi za zamieszanie.

Prace nad zmianą zarządzenia prezesa NFZ w sprawie świadczenia chemioterapii niestandardowej zostały zakończone jeszcze w piątek (8 stycznia). Biuro prasowe centrali NFZ wydało komunikat: "Po ogłoszeniu zarządzenia dyrektorzy oddziałów wojewódzkich niezwłocznie podejmą rokowania w sprawie zawarcia umów o udzielanie świadczeń w zakresie chemioterapii niestandardowej z ośrodkami dotychczas udzielającymi tych świadczeń".

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH