Od kiedy przestał być ministrem zdrowia, a został posłem, znów ma trochę czasu dla siebie

Jedną z pierwszych rzeczy, jakie zapamiętał, była wielka woda leżąca tuż obok wiejskiego podwórka, na którym się wychował. Na podwórku stał kierat, służący małemu Zbyszkowi za karuzelę. Gospodarz urządził na nim wygodne siedzenie i kiedy do urządzenia zaprzęgano konia, można było pokręcić się w kółko.
- Trwała wojna - wspomina prof. Religa. - Ojciec był w oflagu, a mama wynajmowała pokój w wiejskim domu, w którym się urodziłem i w którym upłynęło moje najwcześniejsze dzieciństwo. Po latach wróciłem odwiedzić to miejsce. Zamiast dużego jeziora znalazłem maleńki staw, prawie kałużę. Ale obraz wielkiej wody gdzieś we mnie pozostał. Pewnie dlatego jako mały chłopiec chciałem być marynarzem, oczywiście wtedy, kiedy nie wolałem zawodu dorożkarza. Ale, co ciekawe, nigdy nie przyszło mi do głowy bawić się w doktora.

Lekarz mimo woli

W 1948 roku Zbigniew Religa przyjechał z rodzicami do zrujnowanej Warszawy. Zamieszkali na Żoliborzu w przedwojennej kamienicy Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, pomiędzy Placem Wilsona a ulicą Potocką.
- W dwóch ostatnich klasach liceum miałem już dokładnie sprecyzowany obraz własnej przyszłości - mówi profesor. - Zaczytywałem się w książkach Hemingwaya, Faulknera, Steinbecka, Camusa i Sartra. Byłem egzystencjalistą do szpiku kości. Nie wyobrażałem sobie innej możliwości, jak studia filozoficzne, ale moi rodzice byli innego zdania.
Zdecydowana interwencja państwa Religów, którzy uznali, że filozofia to żaden zawód dla mężczyzny, sprawiła, że syn zmienił decyzję. Dla świętego spokoju wybrał medycynę. Nie dlatego, że go interesowała, ale dlatego, że skoro nie mógł zająć się filozofią, było mu wszystko jedno, co będzie studiował. Przypadkowy wybór okazał się życiowym strzałem w dziesiątkę, ale także i na tym polu pozostaje miejsce na wątpliwości.
- Nigdy nie będę umiał odpowiedzieć na pytanie, czy stało się dobrze czy źle, czy mam być wdzięczny rodzicom, czy też czuć do nich żal - ocenia profesor.
- Nie dowiem się już, jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie uległ naciskom i poszedł własną drogą. Co nie oznacza, że żyję z poczuciem klęski.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH