Szpital na 300-350 łóżek nie zapewni opłacalności oddziałowi diagnostyki obrazowej. Konieczna jest więc sprzedaż tych usług innym placówkom.

Polski rynek drogiej diagnostyki obrazowej, bez której rozwoju trudno sobie wyobrazić współczesną medycynę, jest w przełomowym momencie. Wielu placówek publicznej służby zdrowia nie stać na wymianę starego sprzętu, nie spełniającego czasami parametrów diagnostycznych.
Jednocześnie coraz odważniej wkraczają do gry firmy prywatne, które - jak same oceniają - wypełniają ok. 10% tego rynku usług.
Diagnostyka obrazowa, nieporównywalnie droższa od laboratoryjnej, stała się przedmiotem gry rynkowej. Z ofertą weszły firmy prywatne z badaniami rentgenowskimi, rezonansowymi, tomograficznymi, ultrasonograficznymi i wieloma innymi.

Kilka modeli

Podmioty te działają w różny sposób.
Dzierżawiąc po cenach rynkowych powierzchnię od publicznej placówki medycznej, dostosowują ją do własnych standardów, wyposażają w sprzęt, aparaturę i podpisują umowę np. ze szpitalem na świadczenie usług. Szpital - z funduszy uzyskanych w ramach kontraktu podpisanego z NFZ - płaci firmie za wykonane badania.
Czasami firmy przyjmują tylko zlecenia od publicznych placówek medycznych i nie wchodzą "fizycznie" do szpitala. Badania wykonują na zlecenie we własnych zakładach diagnostyki obrazowej. To klasyczny outsourcing usług, z którego korzystają coraz chętniej publiczne placówki. Tworzą się więc zręby przekształceń i to wcale niemałe, skoro same firmy szacują udział usług prywatnych w rynku badań obrazowych na wspomniane 10% rocznie.
Pierwsze skrzypce w tym sektorze gra kilka firm, m.in. Enel-Med, Euromedic czy Helimed ze Śląska, który jako pierwszy w Polsce zaczął świadczyć usługi diagnostyczne na rzecz przychodni i szpitali. Obok działają też inne firmy, jak brytyjskie Alliance Medical, świadczące m.in. badania mobilnym rezonansem magnetycznym oraz spółka KIE spod Poznania, która wydzierżawia publicznym placówkom medycznym sprzęt i aparaturę oraz zapewnia serwis w zamian za część ceny kontraktu z NFZ.

Będzie rozporządzenie

90% naszego rynku usług diagnostyki obrazowej to jednak nadal publiczne placówki służby zdrowia, dla których czasami badania obrazowe są dopustem bożym. Generują koszty, a zakup nowego sprzętu, aparatury i serwis stanowią poważne finansowe wyzwanie. Skalę tego problemu w kraju dość dobitnie obrazują opublikowane w ubiegłym roku przez Ministerstwo Zdrowia wyniki ankiety przeprowadzonej w zakładach opieki zdrowotnej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH