Zaczęło się od zadyszki na spacerze

Doktor Edward Pokorny: Gdy biegnę, przychodzą mi do głowy najlepsze pomysły

To był koniec lat 70. Miałem ok. 30 lat, brzuszek, nadciśnienie, a w rodzinie przypadki wczesnych zawałów i zgonów sercowych u mężczyzn.

Paliłem papierosy, sport niepostrzeżenie zniknął z mojego życia. Gdy spacerowałem z kilkuletnim synem po lesie, w pewnym momencie musiałem za nim pobiec. Zauważyłem, że mam zadyszkę, że szybko się męczę. Postanowiłem to zmienić i wrócić do dawnej kondycji - wspomina doktor Edward Pokorny.

- A przecież jeszcze kilka lat wcześniej grałem w piłkę, wcześniej uprawiałem kolarstwo i koszykówkę, a tu taki spadek formy... - opowiada doktor Pokorny, lekarz z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku. Jak wspomina, najprostszym sposobem było uprawianie sportu w pojedynkę, bo łatwiej było robić coś samemu, niż skrzyknąć drużynę. Wybrał bieganie.

Mieszkał wtedy na obrzeżach lasu w Ustce i wystarczyło przejść kilkadziesiąt kroków, by się znaleźć w pięknych okolicznościach przyrody i po prostu biec.

- Zacząłem biegać w weekendy, testując, ile przebiegnę bez zmęczenia.

Na początku było to 5, 7, 15 minut, potem pół godziny, a po trzech-czterech miesiącach mogłem już dobiec bez przystanku z Ustki do uroczego klifu w Orzechowie pod Ustką i z powrotem (dystans ok. 10 km) - mówi lekarz. Potem przyszedł rok 1981 r., stan wojenny, a wraz z nimi intensywniejsze treningi: - Byłem w Solidarności, brałem pod uwagę to, że być może będę musiał wyemigrować, a w związku z tym muszę być w dobrej kondycji, gdybym za granicą musiał pracować fizycznie...

Biegiem po zdrowie

W kolejnych latach biegał dla zdrowia i rekreacji. Do tego, że zaczął uczestniczyć w maratonach, przyczyniło się spotkanie ze znajomym, który kilka lat wcześniej cierpiał na chromanie przestankowe.

- Był moim rówieśnikiem. W 1984 r. miał objawy zwężenia tętnic kończyn dolnych, kwalifikował się do operacji.

Lekarze powiedzieli mu jednak, że jeśli jeszcze może, niech spróbuje zmienić styl życia, dietę i zacznie się ruszać.

I on się tak rozchodził i rozbiegał, że gdy spotkaliśmy się po 10 lat od tej diagnozy, to biegał w maratonach - opowiada Pokorny.

Właśnie ten znajomy zachęcił lekarza do wystartowania w biegu na 20 km - miejskim crossie po Ustce.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH