Opieka zdrowotna nie rozkłada jeszcze gospodarki USA, ale staje się dla niej ciężkostrawna. Dlatego rusza program "Ownership Society".

Z pewnością obecny model finansowania ochrony zdrowia w USA mógłby istnieć przez kolejne dziesiątki lat, gdyby nie nadciągały trzy groźne fale. Mogą one znieść istniejący porządek.
USA są jedynym krajem wysokouprzemysłowionym, w którym ochrona zdrowia bazuje na dobrowolnych, pracowniczych ubezpieczeniach zdrowotnych.
Amerykanie godzą się na to, że z prywatnego systemu ubezpieczeń zdrowotnych pokrywają w 35% wydatki na ochronę zdrowia (a ponadto w 14% bezpośrednio z własnej kieszeni - out-of-pocket), podczas gdy państwo finansuje ją z podatków w 44%. Dostęp do świadczeń zdrowotnych nie jest prawnie obowiązkowy, jak w Europie, sąsiedniej Kanadzie i pozostałych krajach OECD.
Czy to oznacza, że panuje komunistyczna zasada: kto nie pracuje, nie jest leczony (bo nie jest ubezpieczony)? Nie.
Obok prywatnego systemu ubezpieczeń, istnieje opieka zdrowotna dla najuboższych oraz osób w podeszłym wieku. I dotychczas nikt nie myślał tego zmieniać.

TRZY WYZWANIA

Piętrzą się jednak trzy wyzwania: rosnące wydatki na ochronę zdrowia, deficyt budżetowy oraz starzenie się osób z okresu wyżu demograficznego z lat 50. i początku 60. ubiegłego stulecia.
Po okresie relatywnie niskiego wzrostu składek ubezpieczeń zdrowotnych w USA w pierwszej połowie lat 90., ich tempo znacznie przyspieszyło, a wartość składek niemal podwoiła się tylko w latach 1999-2002. W 2002 roku z prywatnych i publicznych środków wydano na opiekę zdrowotną już 1,6 tryliona dolarów, co oznacza 9,3-proc. wzrost w stosunku do poprzedniego roku.
Z drugiej strony, co niepokoi zwolenników liberalizmu, łącznie z prezydentem Bushem, rząd USA odgrywa coraz większą rolę i w wydatkach na ochronę zdrowia, i siłą rzeczy - w prawodawstwie zdrowotnym.
Najistotniejszym tego powodem są skutki wspomnianego echa wyżu demograficznego.
W roku 2010 r. poważna liczba Amerykanów przekroczy wiek 60-65 lat i objęta zostanie systemem publicznej opieki zdrowotnej. Rosną więc rządowe wydatki na ochronę zdrowia.
Tym samym budżet poddawany jest coraz większej presji, a już cierpi na ogromny deficyt.
Opieka zdrowotna nie rozwala jeszcze gospodarki amerykańskiej, ale staje się dla niej ciężkostrawna. Przecież jeżeli Amerykanie więcej wydają na leczenie, to mniej na komputery, samochody i nieruchomości.
Dlatego, jak zauważają analitycy PricewaterhouseCoopers, wydatki na ochronę zdrowia rosną wraz ze wzrostem gospodarki, ale ich redukcja może być kluczem do rozwoju kraju i uzyskania przewagi w skali międzynarodowej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH