Nie wystarczy umieć ratować noworodki, trzeba jeszcze móc to robić

Rośnie liczba przedwczesnych porodów w Polsce. Na świat przychodzi coraz więcej wcześniaków, wymagających specjalistycznej opieki, bez której nie są w stanie przeżyć. Tymczasem, niefortunne posunięcia w służbie zdrowia sprawiły, że został zahamowany regres w umieralności okołoporodowej noworodków.
Każdego roku w Polsce aż 30 tysięcy dzieci rodzi się pomiędzy 25. a 37. tygodniem ciąży lub z wagą poniżej 2500 g. Są to wcześniaki, wśród których ok. pięć tysięcy wymaga specjalistycznej pomocy. Według danych prof. Janusza Gadzinowskiego z Akademii Medycznej w Poznaniu, odsetek wcześniaków urodzonych poniżej 32. tygodnia ciąży wynosi obecnie 1,2 proc. Przy czym z roku na rok zwiększa się liczba porodów przedwczesnych, związanych z czynnikami medycznymi. Wcześniactwo staje się więc poważnym problemem społecznym.

Dlaczego tak wcześnie?

Zwiększająca się liczba porodów przedwczesnych związana jest z czynnikami medycznymi (m.in. choroby matki, takie jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, niedożywienie, anemia, zakażenie jaja płodowego) oraz społecznymi - bardzo młodym wiekiem ciężarnej lub ciążą po 35. roku życia, ciężkimi warunkami życiowymi, trudnymi warunkami pracy, ograniczonym dostępem do oświaty zdrowotnej i odpowiedniej opieki medycznej, niestabilną sytuacją rodzinną. - Specjaliści od dłuższego czasu koncentrują się na zmniejszeniu odsetka porodów przedwczesnych, a co się z tym wiąże - zmniejszeniu śmiertelności okołoporodowej oraz zwiększeniu przeżywalności dzieci urodzonych przed czasem - mówi prof. Ewa Helwich, kierownik Kliniki Patologii i Intensywnej Terapii w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie.
Udowodniono bowiem, że wcześniactwo jest nieodłącznie związane ze zwiększoną umiertelnością i zachorowalnością okołoporodową. Płody z porodów przedwczesnych, z powodu swojej niedojrzałości, są bardziej narażone na urazy i niedotlenienie przy porodzie. Ponadto, jeśli poród przedwczesny odbywa się w placówce nieprzygotowanej odpowiednio na przyjęcie takiego dziecka, to umieralność jest o 50 proc. wyższa niż w szpitalu wyposażonym w aparaturę, zaplecze laboratoryjne i posiadającym dobrze wyszkolony personel.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH