Wydłużanie lekarskiej doby?

Przypadek śmierci nienarodzonych bliźniąt we włocławskim szpitalu spowodował burzę wokół czasu pracy lekarzy. Przykład ordynatora, który prawdopodobnie spał podczas szpitalnego dyżuru, po pracy w innej placówce, z jednej strony jest bulwersujący, z drugiej pokazuje, jak bardzo brakuje nam specjalistów

Dyrektorzy placówek medycznych wskazują, że przemęczeni, pracujący na kilku etatach lekarze to polska rzeczywistość, w której brakuje specjalistów, a wymogi NFZ są bezlitosne.

Krystyna Piskorz-Ogórek, dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego im. prof. S. Popowskiego w Olsztynie, podkreśla, że Kodeks pracy określa czas pracy lekarzy, jednak na ogół są oni zatrudniani na podstawie umowy cywilnoprawnej i tzw. kontraktów zadaniowych.

- Oczywiście zgadzam się z tym, że praca lekarza powinna być w pewien sposób normowana, tzn. żeby te godziny pracy były na tyle bezpieczne, aby lekarz, pielęgniarka mogli wypocząć. Ja wcale nie mówię, że to musi być tylko 160 czy 170 godzin, bo przecież tych godzin pracy może być więcej. Może 200, może 250, ale jeśli są dobrze wzajemnie ustawione relacje w szpitalu, to możemy liczyć na bezpieczną opiekę - tłumaczy dyrektor.

Ale dodaje: - Musimy sobie jednak odpowiedzieć, czy nam wystarczy specjalistów do tych wymogów, które w tej chwili określił NFZ. W oddziałach szpitalnych niezależnie od tego, ile oddział liczy łóżek, określono, że musi być 2, 3 czy nawet 4 specjalistów. Przy takich zapisach szpitale mają trudności i w związku z tym specjaliści są rozchwytywani. Oni siłą rzeczy często padają ze zmęczenia, pracują w rożnych miejscach.

Krystyna Piskorz-Ogórek nie ma jednak tego problemu w kierowanym przez siebie szpitalu. - Jest to szpital pediatryczny, wielospecjalistyczny i praktycznie większość specjalistów w różnych dziedzinach pediatrycznych pracuje tutaj, dlatego ja tego problemu nie odczuwam, ale rozumiem inne szpitale, które z tym problemem się borykają.

Krótsza praca - dłuższe kolejki

Z kolei Renata Ruman-Dzido, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Opolu, uważa, że gdyby doszło do restrykcyjnego przestrzegania czasu pracy, to bardzo szybko okazałoby się, że kolejki do lekarzy, specjalistów, szpitali nie zostałyby skrócone w czasie, o którym premier powiedział, ale bardzo szybko by się wydłużyły.

- Trzeba sobie zdawać sprawę, że to również dzięki temu, iż lekarz pracuje w kilku miejscach i nie trzyma się globalnie normy zatrudnienia, jest bardziej dostępny. Z drugiej strony, sytuacja na rynku pracy trąci hipokryzją. Jako pracodawca przestrzegam norm pracy i nie mogę zatrudnić pracującego u mnie lekarza w większym wymiarze, np. na półtora etatu. Po wypracowaniu normy, jeżeli chce więcej pracować, musi iść do innego podmiotu, a ja bardzo chętnie zatrudniłabym go u siebie, najpierw na etacie w oddziale, a potem na etacie w poradni, a to jest niemożliwe - tłumaczy dyrektor opolskiego szpitala.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH