Prof. Tomasz Paszkowski: - Doustna oraz przezskórna metoda podawania hormonów ma swoje plusy i minusy.

Kobieta to nie kwantum receptorów estrogenowych, tylko nadzwyczajnie skomplikowane jestestwo, którego uczymy się przez całe życie - głęboko humanistyczny pogląd profesora Tomasza Paszkowskiego, specjalisty ginekologa-położnika, nie jest częsty wśród lekarzy. Tak jak twierdzenie profesora, że lekarze leczący dolegliwości okresu menopauzy powinni być holistycznymi feminologami, postrzegać kobietę jako niepodzielną całość psychofizyczną.
Czy dla współczesnej kobiety menopauza to dopust boży, który trzeba jakoś przetrwać? Profesor Paszkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Menopauzy i Andropauzy, uważa, że 50-latka to młoda zawodowo, psychicznie, seksualnie kobieta, która nie chce być skazana na gehennę klimakterium, nie godzi się na wyrwanie z jej życia dwóch czy trzech lat, podczas których będzie spoconą, zmęczoną sobą i światem kaleką. Nie rozumie argumentu, że taka jest natura i trzeba to przecierpieć.
I trudno się dziwić, że kobieta w tym okresie życia zwraca się do lekarzy zajmujących się medycyną menopauzy z prośbą o pomoc, co w praktyce oznacza zastosowanie hormonalnej terapii zastępczej.

Zgodność gremiów

Wszystkie liczące się gremia naukowe na świecie w swoich stanowiskach, rekomendacjach, jednobrzmiąco wskazują: terapia hormonalna wieku menopauzalnego dla kobiet, które jej potrzebują, to znaczy mają objawy wypadowe, a u których nie stwierdza się przeciwwskazań do takiej terapii, ma w olbrzymiej większości przypadków zdecydowanie więcej zalet w postaci poprawy jakości życia niż jakichkolwiek zagrożeń. Należy ją tylko podawać ostrożnie, rozsądnie, według nowoczesnych algorytmów.
Oczywiście, zagrożenia istnieją, są dokładnie zdefiniowane. Dotyczą one, na przykład, kobiet z przebytymi epizodami choroby zakrzepowo-zatorowej lub po zawale serca. Takie kobiety nie mogą otrzymywać terapii hormonalnej, nawet tej w najmniejszej dawce. W sytuacjach wątpliwych ginekolog powinien zasięgnąć opinii specjalisty kardiologa, chirurga naczyniowego, diabetologa. To pokazuje, że medycynę menopauzy trzeba traktować interdyscyplinarnie.
Ryzyko zakrzepowo-zatorowe jest najważniejszym spośród potencjalnych powikłań terapii hormonalnej. Szczególnie jeśli u kobiety współwystępują inne czynniki ryzyka - jak żylaki, otyłość czy cukrzyca. By ograniczyć to właśnie ryzyko, sensowne jest rozważenie podawania terapii hormonalnej przezskórnie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH