Wokół zielonej karty

Zdaniem lekarzy rodzinnych, już po pierwszym miesiącu od wprowadzenia tzw. zielonej karty wiadomo, że sposób jej wydawania oraz wypełnienia trzeba będzie poprawić.

W wielu przypadkach karta DILO (Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego) zamiast przyspieszać proces diagnostyczny, opóźnia go. Wszystko dlatego, że zgodnie z obecnymi przepisami na etapie podejrzenia nowotworu mogą ją wystawiać tylko lekarze POZ. Powoduje to odsyłanie pacjentów przez specjalistów do przychodni lekarzy rodzinnych tylko po "zieloną kartę" - wyjaśnia dr Marek Twardowski, prezes Lubuskiego Oddziału Federacji Porozumienie Zielonogórskie, były wiceminister zdrowia.

Lekarz POZ to nie biurokrata

Przypisanie prawa do wystawiania zielonej karty w momencie podejrzenia nowotworu wyłącznie lekarzowi POZ, to tylko wierzchołek góry lodowej. Jak wskazywał prof. Tadeusz Pieńkowski podczas niedawnej debaty zorganizowanej przez Fundację im. Lesława Pagi (o debacie więcej na str. 54-55), pakiet onkologiczny zachwiał koncepcją medycyny rodzinnej, która powinna koncentrować się na profilaktyce pierwotnej.

Prof. Pieńkowski wyjaśniał, że właśnie w przypadku lekarza rodzinnego, który zna pacjenta i może wpływać na jego prozdrowotne zachowania, największą wartością wydaje się zakres profilaktyki pierwotnej. Tymczasem w ramach pakietu onkologicznego wyznaczono lekarzom POZ inne zadania, co powoduje, że tracą oni czas przeznaczony na opiekę nad pacjentem.

Na problem ten wskazuje także dr Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, który w rozmowie z Rynkiem Zdrowia wyjaśnia, że już dziś widać dużą obawę lekarzy rodzinnych przed wystawianiem zielonej karty onkologicznej. Poza tym wypełnienie tej karty, nawet przy pewnym doświadczeniu, zabiera pół godziny, co sprawia, że zabiera się pacjentom lekarzy.

Wszystko za sprawą tego, że kartę wypełnia się ręcznie. Wprawdzie jej wzór jest dostępny na stronie NFZ, ale wymaga on ręcznego wprowadzania danych na komputerze.

Normalnie, jak tłumaczą lekarze, przy wypełnianiu dokumentacji korzystają z bazy danych; np. po wpisaniu PESEL pacjenta, automatycznie wypełniają się rubryki z imieniem, nazwiskiem, adresem itd. Przy zielonej karcie takiej opcji nie ma. Dodatkowo w wypełnieniu karty nie może lekarza wyręczyć sekretarka czy pielęgniarka, bowiem tylko lekarze mogą się logować do systemu.

System pomija specjalistę

Z kolei dr Twardowski zwraca uwagę na błędy związane z ograniczeniem wydawania kart DILO na etapie podejrzenia nowotworu wyłącznie do lekarzy POZ. - Ministerstwo Zdrowia zapisało w ustawie, że uprawnieni do wydawania zielonej karty przy podejrzeniu choroby nowotworowej są wyłącznie lekarze POZ. Jest to absurdalne, ponieważ zielonej karty na etapie podejrzenia raka nie mogą wydawać lekarze specjaliści, np. onkolodzy, ginekolodzy, chirurdzy, gastrolodzy - tłumaczy dr Twardowski.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH