Wojskowi specjaliści radzą ratownikom i lekarzom

- Zajmujemy się uprawianiem medycyny w nie do końca dobrych miejscach - tak gen. dyw. prof. GRZEGORZ GIELERAK, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego, scharakteryzował istotę medycyny pola walki. Podczas II Kongresu Wyzwań Zdrowotnych mówiono o wykorzystywaniu jej doświadczeń w systemie zabezpieczenia medycznego państwa.

Wydaje się, że najważniejsze jest leczenie poszkodowanych. W przypadku działań zbrojnych tak nie jest. Najważniejsze jest osiągnięcie celu misji, dopiero później zapobieganie dodatkowym ofiarom i leczenie potencjalnie odwracalnych przyczyn śmierci na polu walki - mówił o specyfice medycyny pola walki ppłk dr Robert Brzozowski z Oddziału Medycyny Pola Walki i Symulacji Medycznej WIM.

Wojskowy Instytut Medyczny jest jednym z największych specjalistycznych szpitali w Polsce - ma tysiąc łóżek, zatrudnia ponad 3 tys. osób, w tym 600 lekarzy i tysiąc pielęgniarek. Jest także instytutem badawczym, w którym realizowane są obecnie 103 projekty badawcze - poinformowali przedstawiciele Instytutu podczas sesji w ramach II Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 9-11 marca 2017) poświęconej wykorzystaniu doświadczeń medycyny pola walki w obszarze ochrony zdrowia.

- Sztandarowym programem jest projekt AFGAN, w którym zajmujemy się poprawą bezpieczeństwa i ochroną żołnierzy działających w transporterach opancerzonych, gdzie istnieje ryzyko zagrożenia ładunkami wybuchowymi - wyjaśnił prof. Grzegorz Gielerak.

- Projekt (choć nie jest jeszcze zakończony - red.) spotkał się już z międzynarodowym uznaniem i na 58. Amerykańskiej Konferencji Or topedów Wojskowych główną nagrodę otrzymali lekarze z naszego instytutu. Była to nagroda przyznana po raz pierwszy lekarzom spoza USA - zaznaczył.

- To nie jest tak, że inne państwa NATO są dla nas niedoścignionym wzorem, że jesteśmy zapóźnieni - zapewnił generał. Stwierdził, że są pewne przełomowe wydarzenia, które zmieniają podejście do medycyny wojskowej. W przypadku Amerykanów zmiana sposobu myślenia o funkcjonowaniu procedur medycyny pola walki nastąpiła po słynnej z filmu "Helikopter w ogniu" akcji w Mogadiszu w 1993 r., kiedy to zostało zabitych 19 amerykańskich żołnierzy.

- Amerykanie znani są z praktycznego podejścia. Po tej tragedii radykalnie zmienili system zabezpieczenia medycznego. Polska miała również takie doświadczenie - policja wcześniej niż wojsko. Policyjny Mogadisz - to była akcja w Magdalence. Z kolei dla polskiego wojska przełomem był Irak i Afganistan - kontynuował.

- Pierwsze zmiany w Afganistanie to była zupełnie inna medycyna niż ta, kiedy opuszczaliśmy Afganistan. Staliśmy się równoprawnym partnerem dla kolegów ze Stanów. Powiem tylko, że personel medyczny wymieniał się w trakcie zabiegów operacyjnych, co oznacza, że Amerykanie mieli pełne zaufanie do naszych specjalistów - zapewnił Grzegorz Gielerak.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH