Rozmowa z Czesławem Misiem*, lekarzem, który pozwał szpital za niewypełnianie unijnej dyrektywy dotyczącej czasu pracy

Jest Pan pierwszym lekarzem, który postanowił pozwać pracodawcę, a tak naprawdę państwo, za nieprzestrzeganie unijnej dyrektywy o czasie pracy. Skąd to Panu przyszło do głowy?
- Sprawa jest prosta. Przecież z dniem akcesji Polski do Unii Europejskiej, do krajowego porządku prawnego zostały wprowadzone przepisy unijne. Nasz krajowy przepis ustawy o zakładach opieki zdrowotnej - art.32 j - stanowi, że dyżuru nie wlicza się do czasu pracy i za dyżur nie przysługuje czas wolny od pracy. Jednak unormowania przyjęte w tym przepisie pozostają w sprzeczności z zapisami dyrektywy unijnej. A jeżeli w obiegu prawnym istnieją dwa przepisy dotyczące tej samej kwestii - krajowy i unijny, które są ze sobą sprzeczne, wtedy pierwszeństwo zastosowania ma przepis prawa wspólnotowego.
Tak właśnie jest w tym przypadku i na tym opiera się argumentacja mojego pozwu.

- Pozew złożył Pan już dwa miesiące po naszym wejściu do UE. Biorąc pod uwagę, że sprawa jest bezprecedensowa i wymaga dobrego udokumentowania przed sądami, szybko się Pan uwinął...

- Już wcześniej przymierzałem się do tego. Prawo to moje hobby. Sporo czytam na ten temat, prenumeruję fachowy portal. Zainteresowanie prawem wyniosłem z domu rodzinnego.
Mój świętej pamięci dziadek był radcą prawnym. Myślę, że teraz z góry kibicuje tym moim zmaganiom.
Pomysł pozwu do sądu pracy zaczął mi świtać w głowie nim jeszcze Polska weszła do Unii. We wrześniu 2003 r. przeczytałem w prasie o wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, jaki zapadł w sprawie niemieckiego lekarza Norberta Jaegera ze szpitala w Kolonii. Lekarz procesował się o uznanie za normalny czas pracy całości czasu spędzonego na dyżurze, bo w Niemczech tylko tzw. aktywna część dyżuru jest zaliczana do czasu pracy. Lekarz wygrał w sądzie niemieckim I instancji. Ten wyrok został zaskarżony przez jego pracodawcę - miasto Kolonię. Wówczas niemiecki sąd pracy II instancji zwrócił się z tzw. pytaniem prejudycjalnym do ETS i ten ostatecznie orzekł na korzyść lekarza.
Uznałem, że mogę próbować coś zmienić w swojej pracy idąc drogą Jaegera.

- Inni nie wiedzieli, że tak można?

- Nie wiem. Czasem to, co najprostsze jest najtrudniejsze do odkrycia...

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH