Wielkie szukanie sponsorów

Zaczął się sezon urlopowy, a wraz z nim powraca coroczny problem ochotniczych ratowników: jak zapewnić bezpieczeństwo turystom przy kurczących się finansach. WOPR, TOPR czy GOPR na razie są w stanie zagwarantować pełne składy zespołów ratowniczych. O wiele gorzej wygląda jednak kwestia sprzętu - pieniędzy nie tylko brakuje na nowy, ale również na modernizację obecnego wyposażenia.

Głównym źródłem utrzymania dla wspomnianych służb ratowniczych pozostają dotacje z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Stanowią jednak ok. 60% rocznego budżetu tych organizacji.

Jak przyznaje w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Jan Krzysztof, naczelnik TOPR-u, dotacje przekazywane z budżetu państwa są co prawda na stałym poziomie i - wbrew wcześniejszym zapowiedziom - w tym roku się nie zmniejszyły, to jednak nie jest to powód do zadowolenia.

Przepisy zablokowały wpływy

- Nasze wydatki wzrastają z roku na rok. Stawiane są nam coraz większe wymagania, które nie mają odzwierciedlenia w finansowaniu - podkreśla Jan Krzysztof.

W 2011 roku sytuacja TOPR-u jest o tyle gorsza, że w styczniu weszła w życie Ustawa o finansach publicznych, która zlikwidowała gospodarstwa pomocnicze działające przy różnych państwowych jednostkach organizacyjnych.

Do zeszłego roku do kas gospodarstw pomocniczych, działających przy parkach narodowych, trafiały pieniądze m.in. z opłaty za wstęp na ich teren oraz za udostępnianie terenów podmiotom gospodarczym czy wycinkę drzewa.

Z biletów wstępu do kasy Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN) trafiało około 5,8 mln zł rocznie. Pieniądze te przekazywane były na obsługę ruchu turystycznego - w tym 15% dochodu, czyli niemal 900 tys. zł, przeznaczano na działalność ratowniczą TOPR-u.

- W wyniku wprowadzonych zmian w tym roku tych pieniędzy jeszcze nie otrzymaliśmy. Co prawda mają do nas trafić, ale wciąż nie wiadomo, kiedy i w jaki sposób, a my musimy mimo tego normalnie funkcjonować - podkreśla Jan Krzysztof.

Gdzie się da...

GOPR-owcy uczestniczą w ponad 5 tys. wypraw ratunkowych rocznie. W akcjach ratownicy często korzystają ze śmigłowca i specjalistycznego sprzętu. Pieniądze, które dostają od państwa, nie pozwalają na opłacenie amortyzacji tego sprzętu, nie wspominając o zakupie nowego. Funduszy brakuje nawet na pokrycie kosztów wszystkich akcji ratowniczych.

Jak powiedział nam Jacek Dębicki, naczelnik GOPR-u, z tego powodu ratownicy muszą sami zarabiać, organizując różnego rodzaju zawody, kursy, szkolenia. - Wynajmujemy nasze pomieszczenia.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH