Wielka szansa, a może kreatywna "kolejkologia"?

Pakiet onkologiczny wiąże się m.in. z nowymi obowiązkami lekarza POZ (diagnostyka i wystawianie tzw. zielonej karty). Trudno się więc dziwić obawom lekarzy, którzy zetknęli się z zakresem, z którym nie mieli do czynienia wcześniej - podkreślali 14 stycznia br. uczestnicy debaty "Pakiet onkologiczny - nowe zasady, stare problemy", zorganizowanej przez Fundację im. Lesława Pagi.

tym oderwaniu od pozostałych, jeśli każdy etap leczenia choroby, w tym przypadku onkologicznej, finansowany jest oddzielnie, mamy problem. Jeżeli jakiś zakres ma być nielimitowany, natychmiast zaczyna się próba limitowania w inny sposób. Płatnik zaczyna robić wszystko, aby za nielimitowane świadczenie nie zapłacić - zaznaczył dr Piróg.

9 tygodni

Dominika Krupa, ekspert Fundacji im. Lesława Pagi, oceniła, że 9 tygodni przewidywanych w pakiecie onkologicznym na postawienie diagnozy to niewiele jak na skomplikowany proces logistyczny, w którym pacjenci będą musieli się poruszać pomiędzy różnymi ośrodkami i specjalistami, ustawiając się w kolejce do diagnostyki, w tym obrazowej.

- Chorzy będą musieli nauczyć się funkcjonowania w tym systemie i efektywnego wykorzystywania możliwości, które daje pakiet onkologiczny. Wydaje się nieuniknione, że 9-tygodniowy termin będzie przekraczany, często z przyczyn organizacyjnych, niezależnych od ludzi. Pytanie jednak, kto i w jaki sposób będzie odpowiadał za jego przekroczenie. Warto też przypomnieć, że okres 9-tygodni dotyczy jedynie diagnostyki, natomiast leczenie ma się rozpocząć "bez zbędnej zwłoki". Jeśli jednak z różnych przyczyn rozpocznie się ono później, część wykonanych wcześniej badań trzeba będzie być może przeprowadzić ponownie - mówiła Dominika Krupa.

Szymon Chrostowski, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych (PKPO), zaznaczył natomiast, że pakiet onkologiczny jest nadmiernie krytykowany.

- Wydawanych jest coraz więcej tzw. zielonych kart. Centra onkologii działają bez żadnego problemu, podobnie jak szybka ścieżka diagnostyczna. Na poziomie POZ, AOS i ośrodków onkologicznych wszystko funkcjonuje jak należy. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z rewolucją. Można naturalnie pytać, czy zacząć ją obecnie, czy może za rok, ale wydaje się, że nie było na co czekać. Bo jak nie teraz, to kiedy? - pytał Szymon Chrostowski.

Zdaniem Grzegorza Stachacza, lepsza od rewolucji byłaby jednak ewolucja dająca możliwość lepszego przygotowania wprowadzanych rozwiązań, np. zielonej karty.

- Mamy ograniczoną liczbę lekarzy POZ i ograniczony czas ich pracy. Czas na wizytę pacjenta także się nie wydłuża. Podczas tej wizyty lekarz musi zebrać informacje od chorego, zastanowić się nad potencjalną diagnozą, skierować go na badania diagnostyczne. Obecnie będzie jeszcze obciążony wypisaniem zielonej karty, obszernego papierowego dokumentu. W dodatku część treści z karty znajduje się już w historii choroby. To jest kuriozum, które należałoby wykluczyć wcześniej, a nie korygować później - zaznaczył Grzegorz Stachacz.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH