Wiedza obala mity

Czy warto wyodrębniać i analizować w systemie ochrony zdrowia miejsce podmiotów publicznych i prywatnych? A może kwestie formy prawnej i rodzaju własności placówek są wtórne wobec konieczności konstytucyjnego zagwarantowania przez państwo dostępu obywateli do możliwie najskuteczniejszego leczenia?

Takie pytania brzmią nieco prowokująco. Wydają się jednak o tyle zasadne, że - jak przekonaliśmy się w trakcie gromadzenia materiałów do raportu o sektorze prywatnym w polskiej medycynie - sami uczestnicy tego rynku mają spory problem zarówno z precyzyjnym określeniem jego wartości, jak i zdefiniowaniem, czym właściwie jest prywatny podmiot leczniczy w polskich warunkach (zob. str. 12-14).

 

Brakuje rzetelnych informacji

Trudności te wynikają w znacznej mierze z braku rzetelnych, statystycznych informacji. Tomasz Jędorowicz, ekspert rynku medycznego, nie ma wątpliwości, że właściwe gromadzenie oraz analizowanie tego rodzaju danych ma istotne znaczenie: - Jednym z problemów naszej ochrony zdrowia jest właśnie fakt, że nie znamy wielu, często bardzo podstawowych danych.

Wskaźniki dotyczące m.in. udziału sektora prywatnego w rynku świadczeń medycznych są potrzebne Ministerstwu Zdrowia, osobom kształtującym politykę zdrowotną, jak również płatnikowi, świadczeniodawcom, wreszcie pacjentom - wylicza.

Dodaje, iż ministerstwo i NFZ powinny dokładnie znać tendencje występujące w organizacji i zmianach własnościowych na rynku usług zdrowotnych, aby korygować czy też wdrażać rozwiązania zgodne z koncepcją prowadzonej polityki zdrowotnej państwa. Z kolei podmiotom leczniczym dane o trendach rynkowych z oczywistych względów są niezbędne, aby być konkurencyjnym w swoim sektorze.

Wreszcie pacjenci mają prawo i powinni wiedzieć, w jaki sposób są wydawane ich pieniądze odprowadzane do Funduszu w ramach zdrowotnej składki i przeznaczane m.in. na kontrakty z publicznymi i prywatnymi lecznicami. Ponadto rzetelna wiedza o prywatnych wydatkach w opiece zdrowotnej może być bardzo przydatna dla przeciętnego Kowalskiego, planującego budżet domowy.

Zdaniem Tomasza Jędorowicza, to, że brakuje tego typu twardych, zobiektywizowanych danych, wynika być może z faktu, iż decydenci tak naprawdę nigdy nie wyznaczyli głównego kierunku, w jakim zamierzają rozwijać system, tzn. czy ma być on oparty przede wszystkim na publicznej składce, czy też dopuszczamy - a jeśli tak, to w jakim zakresie i na jakich zasadach - finansowanie ze źródeł prywatnych.

Narzędzia czekają

- Taka wiedza o obecnym stanie systemu pozwoliłaby na obalenie wielu populistycznych mitów wykorzystywanych przez polityków popierających "darmową" koncepcję ochrony zdrowia w ramach kolejnych kampanii wyborczych - podkreśla ekspert.

- Mimo że w ramach systemu publicznego zbierane są ogromne ilości informacji, brakuje ich przetworzenia i udostępnienia użytkownikom systemu - np. pacjentom, podmiotom leczniczym.

W przypadku wydatków prywatnych, wiedza ta jest jeszcze mniejsza, bo dane nie są zbierane.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH