Rozpoczęły się prace nad stworzeniem europejskich baz danych o lekach i schorzeniach

Pomysł utworzenia europejskich baz danych o lekach i schorzeniach to krok we właściwym kierunku. Z punktu widzenia zarówno przemysłu farmaceutycznego i pacjenta. Nie jest to jednak rozwiązanie wystarczające.
W październiku zeszłego roku polskie instytuty spraw publicznych: Instytut Globalizacji, Fundacja Niepodległości i Stowarzyszenie Pacjentów Primum non nocere, zwróciły się do wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Güntera Verheugena z petycją, domagając się zniesienia zakazu kierowania bezpośredniej informacji medycznej do pacjenta. Ze względu na ten zakaz Europa traci swoją konkurencyjną pozycję wobec Stanów Zjednoczonych, a poziom wiedzy medycznej wśród pacjentów jest zastraszająco niski.
Cenzura informacyjna w dobie internetu jest absurdem. Nie jest jasne, dlaczego chorzy mają być obywatelami gorszej kategorii np. od szukających informacji o kursach walut czy podróżach?
Na szczęście Günter Verheugen już w ubiegłym roku zapowiedział stworzenie europejskich baz danych o lekach i chorobach, które byłyby szeroko dostępne dla obywateli UE. W liście skierowanym do sygnatariuszy petycji, Verheugen przypomniał, że już raz KE opiniowała zniesienie zakazu kierowania bezpośredniej informacji medycznej do chorych na schorzenia przewlekłe, ale inicjatywa została zablokowana przez Parlament Europejski.
Prace nad europejskimi bazami danych rozpoczęły się w styczniu w zespole powołanym wspólnie z komisarzem ds. zdrowia Markosem Kyprianou. Im więcej informacji na rynku tym lepiej dla pacjentów, którzy stają się aktywną stroną nowoczesnej medycyny. To dobra informacja także dla producentów farmaceutyków, którzy będą mogli zamieszczać niepromocyjne informacje o oferowanych przez siebie preparatach. Nie jest jednak jasne, dlaczego to urzędnicy, a nie przedstawiciele profesjonalni mieliby mieć decydujący głos przy dystrybucji informacji.
Günter Verheugen, stwierdził, że "przemysł innowacyjny reprezentowany przez Europejską Federację Przemysłów i Stowarzyszeń Farmaceutycznych (EFPIA), wyraził się jasno, że [reklama kierowana bezpośrednio do pacjenta] nie jest właściwą i pożądaną praktyką w Europie". Ta zadziwiająca opinia, może zarówno usprawiedliwiać zaniechanie dalszej liberalizacji rynku, a także sugerować, że firmy farmaceutyczne w Europie czują się dobrze w systemie urzędowych cen na leki i budżetowych refundacji. Dlatego dobrze byłoby wyjaśnić skąd to "miękkie" stanowisko przemysłu. Być może wypowie się na ten temat Dyrektor Generalny EFPIA Brian Ager, jak i poszczególne firmy, wchodzące w skład stowarzyszeń w poszczególnych krajach UE.
Ograniczanie dostępu do informacji medycznej może być elementem ograniczania konkurencji ze strony nowych krajów UE, w tym Polski. A przecież ogromny rynek europejski z 450 mln potencjalnymi konsumentami produktów medycznych, mógłby stać się kołem zamachowym innowacji dla całej gospodarki w UE.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH