Szpital w Oświęcimiu jest wiarygodny dla banków, dlatego otrzymał kredyt na podwyżki dla personelu. Pierwsze od czterech lat.

Szpital Powiatowy w Oświęcimiu jest jednym z tych, które otrzymały dotacje w ramach ustawy restrukturyzacyjnej. Pieniądze zostaną wykorzystane na zakup aparatury ultrasonograficznej, aparatu rentgenowskiego i dostosowanie głównego budynku do zaleceń dotyczących ochrony przeciwpożarowej.
Żałujemy, że dostaliśmy zaledwie niecały milion złotych dotacji, gdyż staraliśmy się o ponad dwa miliony - mówi dyrektor oświęcimskiego szpitala, Sabina Bigos-Jaworowska.
Dobre i tyle. To swego rodzaju nagroda dla szpitala, który od kilku lat dobrze funkcjonuje i nie zadłuża się. Tutaj nie zagląda komornik, nie brakuje pieniędzy na pensje dla pracowników, zakupy leków. Szpital z powodzeniem postarał się też o środki unijne. Przydadzą się podczas remontu kolejnego oddziału. W remontach wydatnie pomaga też starostwo.

POTRZEBNE ZDECYDOWANIE

Taki optymistyczny scenariusz zdarzeń mógł się ziścić tylko dlatego, że jeszcze w 2000 roku władzom powiatu nie zabrakło zdecydowania w restrukturyzacji miejscowego ZOZ-u.
Sytuacja szpitala była trudna - zobowiązania wymagalne wynosiły 5 mln zł. Właśnie wtedy konkurs na stanowisko dyrektora wygrała ekonomistka, Sabina Bigos-Jaworowska. Wcześniej z powodzeniem przekształciła ZOZ w pobliskich Brzeszczach.
Choć była i jest do dzisiaj postrzegana jako osoba zarządzająca twardą ręką, uniknęła poważnych konfliktów ze środowiskiem lekarskim.
- Największym błędem, jaki można popełnić obejmując stanowisko szefa ZOZ-u, jest zaniechanie. Trzeba punkt po punkcie realizować założony program i umiejętnie rozmawiać z ludźmi - zaznacza dyrektor szpitala w Oświęcimiu, pytana o "patent" na zarządzanie zadłużonym szpitalem.
- Skoro z biznesplanu wynika konieczność zwolnienia części personelu i sprywatyzowania części działalności ZOZ, to należy trzymać się tego planu, bo odkładanie takich działań po prostu źle się skończy i dla szpitala, i dla dyrektora.
Rozmawiając z personelem trzeba jednak koniecznie wskazać rozsądną alternatywę dla zwolnień i zapewnić ludziom parasol ochronny - tłumaczy Sabina Bigos-Jaworowska.
Część personelu odeszła na świadczenia przedemerytalne. Niektóre poradnie sprywatyzowano, ale warunkiem ich przekształcenia w niepubliczne jednostki było przejęcie personelu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH