Walka bez końca

Na informatyczne narzędzia do analizy treści pod względem przestrzegania praw autorskich popyt będzie coraz większy

Dawno, dawno temu, gdy książki przepisywali w pocie czoła mnisi albo drukowano je metodą à la Gutenberg w nakładzie kilkuset egzemplarzy, nie słyszało się o zawłaszczaniu czyjeś pracy intelektualnej. Kilkaset lat później, kiedy do tradycyjnych metod przekazu myśli dołączyły media elektroniczne z internetem, plagiat - zamierzony lub nieświadomy - stał się, niestety, czymś powszechnym.

Czym jest plagiat? Internetowy Słownik Języka Polskiego definiuje to pojęcie jako "przywłaszczenie cudzego pomysłu twórczego, wydanie cudzego utworu pod własnym nazwiskiem lub dosłowne zapożyczenie z cudzego dzieła opublikowane jako własne; też: taki przywłaszczony pomysł, wydany utwór lub zapożyczenie".

Ważne pytania

Jak Państwo zauważyliście, podałem tzw. źródło, więc nie popełniłem plagiatu.

Wrzuciłem powyższą frazę w wyszukiwarkę.

Otrzymałem 115 wyników. Nie chce mi się wszystkich weryfikować, ale jestem głęboko przekonany, że co najmniej na jednej z tych "wyrzuconych" przez wyszukiwarkę stron ktoś pewnie zapomniał podać, że definicję wykreował SJP. Czy zatem ktoś taki jest plagiatorem?

Odpowiedź jest oczywista, gdy korzysta się z któregoś z programów (lub witryn internetowych) do analizowania opublikowanych treści w celu wykrycia plagiatu. To plagiat! Program wyłapał ciąg znaków identycznych z podanymi na stronie SJP! Oprogramowanie ma to do siebie, że działa według ustalonego algorytmu. Ono nie myśli. Myśli człowiek.

I jeśli on wspomnianą definicję tak oto przeredaguje: "Plagiatem określamy czynność, w wyniku której za pracę własną przyjmiemy, w części lub w całości, wykonaną i opublikowaną przez osobę drugą bez podania jej rzeczywistego autora", to naruszone zostało prawo autorskie i moralne?

To drugie - rzecz dyskusyjna - może i tak. To pierwsze - nie. Takiej frazy wyszukiwarka ani program antyplagiatowy nie znajdzie! Wniosek: możliwości lokalizowania plagiatu są i będą ograniczone.

Mówiąc lapidarnie: jeśli ktoś zada sobie trud przeredagowania danych myśli, stwierdzeń itp., plagiatorem, względem prawa autorskiego, nie będzie! Podany przykład jest banalny, ale - moim zdaniem - ukazuje inną stronę omawianej rzeczywistości. W niej jednak nie wszystko jest takie łatwe, że się tak wyrażę, do przekonwertowania na własny rachunek.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH