Elektroniczny podpis może ogromnie ułatwić i przyspieszyć przepływ dokumentów między instytucjami i placówkami ochrony zdrowia. Jednak, jak sprawdził portal rynekzdrowia.pl, powszechne korzystanie z tego rozwiązania to na razie przyszłość naszej medycyny. Potrzeba zmiany przyzwyczajeń, przepisów i obniżenia ceny e-podpisu.

W polskich szpitalach trudno znaleźć osoby, które stosują elektroniczny podpis.
Choć oczywiście zdarzają się "rodzynki".
Na przykład w Szpitalu Powiatowym w Wołominie główna księgowa korzysta z e-podpisu, wysyłając deklaracje do ZUS-u. W placówkach zgodnie odpowiadają, że na szersze stosowanie takiego narzędzia ich nie stać.
- Nie mamy e-podpisu. Jest dla nas za drogi - odpowiadają w biurze prasowym Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.
Zakup certyfikatu z czytnikiem to koszt ok. 360 zł, a może z niego korzystać jedna osoba - przez rok. Są trzy główne centra certyfikacji. Pośrednicy, którzy sprzedają podpis elektroniczny, oferują go w takiej samej cenie jak same centra.
Koszty bywają zróżnicowane wówczas, kiedy dodatkowo oferowane są szkolenia pracowników z zakresu obsługi certyfikatu lub inne usługi związane z zakupem e-podpisu.

Porozumienie i brak środków

Naczelna Izba Lekarska i Ogólnopolski Związek Pracodawców Prywatnej Służby Zdrowia, widząc potrzebę rozpowszechnienia e-podpisu, zawarły niedawno z jednym z centrów certyfikacji porozumienie pn. "Podpis elektroniczny dla medycyny". Jego celem jest działanie na rzecz rozpowszechnienia stosowania podpisu elektronicznego oraz dokumentacji medycznej w formie elektronicznej w ochronie zdrowia. Porozumienie daje członkom samorządu lekarskiego udogodnienia cenowe przy zakupie e-podpisu.
- Zajęliśmy się tą sprawą, ponieważ weszły w życie przepisy umożliwiające prowadzenie w formie elektronicznej dokumentacji medycznej. Dodatkowo uważamy, że w przyszłości tak naprawdę każdy lekarz będzie musiał posługiwać się e-podpisem. Na razie jednak zainteresowanie placówek czy samych lekarzy jest niewielkie - mówi nam Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej.
Dokumentacja medyczna prowadzona w formie elektronicznej, z wykorzystaniem wirtualnego podpisu, mogłaby znacznie ułatwić pracę. Jednak e-podpis wciąż pozostaje techniczną nowinką, jawiącą się jako narzędzie skomplikowane w obsłudze.
Informatyk Mariusz Łuciuk, właściciel firmy Solid Comp, tłumaczy, w czym tkwi problem szerszego stosowania e-podpisu: - Aby takie rozwiązanie przyniosło efekt w szerszej skali, każdy lekarz czy pracownik szpitalnej administracji musiałby posługiwać się podpisem elektronicznym, czyli trzeba byłoby zakupić go dla wszystkich. Jeżeli któryś pracownik np. zgubi kartę, to, niestety, będzie trzeba kupić nową, bo zagubionego certyfikatu nie można odzyskać.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH