W ciągłej gotowości

Średni koszt leczenia jednego pacjenta w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Wojewódzkiego Szpitala Chirurgii Urazowej św. Anny w Warszawie to 277 zł. Ryczałt, jaki płaci NFZ, wynosi ok. 117 zł za pacjenta. Pozostałe 160 zł to deficyt szpitala.

Kwartalnie strata wynosi 921 600 zł. O cięciach kadrowych czy płacowych nie ma mowy, bo SOR musi obsługiwać pacjentów przez całą dobę.

Zgodnie z obowiązującym prawem - m.in. Ustawą o państwowym ratownictwie medycznym, SOR wykonuje wstępną diagnostykę i leczenie w zakresie niezbędnym dla stabilizacji funkcji życiowych osób, które znajdują się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego.

Teoria i praktyka

Zadania te spełnia personel składający się z pielęgniarek i ratowników medycznych zespołów: resuscytacyjnego, internistycznego i chirurgiczno-urazowego, pod kierownictwem dwóch lekarzy dyżurnych SOR-u. Zespoły pracują w ciągłej gotowości do przeprowadzenia diagnostyki, wykonania odpowiednich badań i natychmiastowego leczenia.

Teoretycznie zatem pacjentami SOR-u w większości powinny być osoby w stanie zagrożenia życia lub zdrowia, które do oddziału trafiają w większości prosto z ambulansu pogotowia ratunkowego.

Tymczasem większość pacjentów przewijających się przez SOR to osoby, które dotarły do szpitala o własnych siłach, wymagające pomocy lekarza POZ (podstawowej opieki zdrowotnej), czyli lekarza rodzinnego.

- Pacjent nie ma odpowiedniej wiedzy medycznej, żeby ustalić, czy jego stan zdrowia wymaga interwencji lekarskiej natychmiast, czy nie. Zwykle jest wystraszony i nie wie, co robić. Zdarza się, że przywożone są do nas karetkami osoby, których stan jest lepszy niż pacjentów, którzy docierają do szpitala samodzielnie - tłumaczy dr Piotr Łukiewicz, kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu św. Anny.

- Niestety, zdarzają się pacjenci, którzy traktują SOR jak dostępnego przez całą dobę lekarza rodzinnego i jest to problem nierozwiązany od wielu lat, skutkujący zwiększającymi się systematycznie kosztami funkcjonowania SOR.

Na szczęście organizacja pracy pozwala nam na sprawne oddzielenie chorych wymagających natychmiastowego leczenia, stałego monitorowania i zabezpieczenia funkcji życiowych od tych wymagających tylko leczenia ambulatoryjnego - dodaje dr Łukiewicz.

Linie w trzech kolorach

I tak pacjent, który samodzielnie przychodzi do szpitala przy ul. Barskiej, niezależnie od wejścia zawsze trafia do punktu, w którym dyżuruje m.in. pielęgniarka i koordynator SOR-u.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH