Utrzymajmy standard leczenia Prof. Anna Członkowska, kierownik II Kliniki Neurologii Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie

W leczeniu pacjentów po udarach mózgu nastąpił ogromny postęp. Powstały odpowiednio przygotowane oddziały udarowe - obniżyła się dzięki temu wysoka śmiertelność szpitalna. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby adekwatnie do ponoszonych kosztów była wyceniana wczesna rehabilitacja chorych, której - w związku z niedoszacowaniem finansowania - grozi zapaść.

- Leczenie chorych z udarem mózgu w ostrym okresie i ich rehabilitacja w Polsce były zaniedbane - mówi prof. Anna Członkowska, kierownik II Kliniki Neurologii Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, koordynator Narodowego Programu Profilaktyki i Leczenia Udaru Mózgu w latach 1998-2002 oraz programu Profilaktyki i Leczenia Chorób Układu Sercowo-Naczyniowego (POLKARD)-Neurologia w latach 2003-2008.

- Przełomowym w tej dziedzinie momentem stały się badania epidemiologiczne prowadzone w II Klinice Neurologii Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie na początku lat 90., wykazujące, że w Polsce jest wysoka, bo wynosząca ok. 40%, wczesna śmiertelność pacjentów z udarem mózgu. Potwierdziło to wyniki badań porównawczych, opublikowanych wówczas przez WHO. Analizy te wykazały, że kraje dawnego bloku wschodniego, w tym Polska, Rosja, Bułgaria, Węgry, mają prawie dwukrotnie większą niż w Europie Zachodniej śmiertelność w pierwszych 30 dniach po udarze, a osoby, które przeżyły udar, były mniej sprawne, tzn. że proces rehabilitacji był u nich gorszy - tłumaczy prof. Członkowska.

Owe czarne statystyki stały się bodźcem do stworzenia Narodowego Programu Profilaktyki i Leczenia Udaru Mózgu, którego wdrożenie sprawiło, że udar przestał być traktowany przez neurologów i innych lekarzy jak choroba, w której nie ma możliwości niesienia pomocy.

Też mają swoje złote godziny

Spisani kiedyś na straty pacjenci z udarem wskutek wdrożenia programu mogli być otoczeni szybko kompleksową, specjalistyczną opieką. Powstało bowiem w kraju ponad 100 oddziałów udarowych, w których chorymi zajmują się specjaliści w dziedzinie leczenia udaru - przeszkoleni neurolodzy, pielęgniarki, fizjoterapeuci, psycholodzy, gdzie jest możliwość szybkiego zrobienia badań głowy, tomografii komputerowej i badań laboratoryjnych. Z oddziałami udarowymi ściśle współpracują interniści, kardiolodzy, neurochirurdzy oraz, w razie potrzeby, lekarze innych specjalności.

Dzięki temu, że funkcjonują takie oddziały, pogotowie też przestało traktować chorych z udarem jako "ostatnich z kolejki". 20% chorych dociera w efekcie w ciągu 2 godzin do szpitala, a 40% w ciągu 6 godzin.

- Chodzi o to, że jeśli pacjent szybko otrzyma pomoc i zostanie otoczony specjalistyczną opieką, jego szanse na powrót do zdrowia rosną - zaznacza prof. Członkowska. - Są procedury medyczne, których po upływie dłuższego czasu stosować nie można. Leczenie trombolityczne np. może być zastosowane na razie tylko w ciągu trzech godzin od wystąpienia objawów udaru. Natomiast złe zakwalifikowanie chorego do leczenia może spowodować groźne dla życia powikłania.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH