Ministerstwo Sprawiedliwości w projekcie ustawy o lekarzu sądowym proponuje, aby prawo do wystawiania zwolnień służących usprawiedliwianiu niestawiennictwa na rozprawie zachowała wyłącznie wąska grupa lekarzy - biegłych sądowych. W 2005 r. tylko w sprawach karnych przedstawiono 47,8 tys. zwolnień lekarskich. Niemal każde zwolnienie skutkowało przedłużeniem procesu. Czy potrzebna jest ustawa ograniczająca liczbę lekarzy uprawnionych do wystawiania zwolnień lekarskich dla uczestników postępowań sądowych? O to zapytaliśmy jednego z twórców ustawy - sędziego Tomasza Jaskłowskiego, zastępcę dyrektora departamentu organizacyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz Stefana Stencela, przewodniczącego Okręgowego Sądu Lekarskiego w Katowicach.

Stefan Stencel, przewodniczący Okręgowego Sądu Lekarskiego w Katowicach:

Mam wątpliwości

Ustawa o lekarzu sądowym jest potrzebna, bo ureguluje kwestie, które wzbudzają dyskusje. Dążenie do ujęcia w przejrzyste ramy formalne procedury wystawiania zwolnień jest dla mnie zrozumiałe jako prawnika. Jako lekarz zgadzam się z literą tej ustawy, ale muszę zaznaczyć, że w swojej praktyce w Sądzie Lekarskim nie zetknąłem się z przypadkiem poświadczenia nieprawdy w zaświadczeniu lekarskim. Informacje o małej wiarygodności zwolnień lekarskich docierają do mnie z mediów i nie chcę ich komentować; powiem tylko, że te informacje kłócą się z moim doświadczeniem zawodowym.
Dobrze, iż twórcy projektu ustawy proponują, aby to lekarska korporacja przedstawiała prezesom sądów kandydatów na lekarzy sądowych spośród osób cieszących się nieposzlakowaną opinią i o do świadczeniu zawodowym. Mam jednak pewne wątpliwości dotyczące sposobu wykonywania ustawy. Ważne jest jednak, aby izby lekarskie miały możliwość przedstawienia większej liczby kandydatów niż wymagają sądy, co da możliwość większego wyboru prezesom sądów.
Zastanawiam się, skąd osoba, która otrzymała wezwanie na rozprawę i nagle zachoruje ma wiedzieć, gdzie się zwrócić? Autorzy projektu ustawy nawiązują w pewnym sensie do praktyki sprzed wielu lat, kiedy to w każdej przychodni rejonowej był gabinet wyznaczonego lekarza sądowego i to on miał prawo usprawiedliwiać nieobecność na rozprawach uczestników postępowania. Ważne, aby i teraz łatwo uzyskać informację, gdzie szukać najbliższego lekarza sądowego.
Rozumiem, że wśród osób wymagających usprawiedliwienia niestawiennictwa z powodu choroby zdecydowana większość będzie wymagała wizyty domowej, może nawet wizyty lekarza sądowego np.
w szpitalu. Może się okazać, że lekarze sądowi, ze względu na wagę spraw, w pewnych wypadkach będą też chcieli zapoznać się z dodatkową dokumentacją medyczną dla oceny stanu zdrowia takich osób.
Takie działanie wymaga czasu i godziwego wynagrodzenia. O ile wynagrodzenie nie okaże się atrakcyjne, może pojawić się trudność ze skompletowaniem list lekarzy sądowych.

Tomas z Jaskłowski, zastępca dyrektora departamentu organizacyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości:

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH