Uporządkujmy wreszcie sprawy

Wokół ustawy o szpitalach klinicznych, która w 2009 r. zdawała się być "na wyciągnięcie ręki", zapadła martwa cisza. Środowisko akademickie nieustannie upomina się jednak o rozwiązania, które uregulują w końcu sytuację lecznic uniwersyteckich.

Prof. Zenon Mariak, prorektor ds. klinicznych i kształcenia podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, biorący w 2009 r. udział w pracach zespołu opracowującego założenia do projektu ustawy o szpitalach klinicznych, zwraca uwagę, że potrzebę takich uregulowań dostrzegło zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i rektorzy uczelni medycznych. Założenia, które powstały w efekcie pracy zespołu, były konsensusem wypracowanym pomiędzy dyrektorami szpitali klinicznych i rektorami (ponieważ optyka jednych i drugich może się jednak różnić).

- Dlaczego ustawa o szpitalach klinicznych jest potrzebna? Bo są one placówkami o najwyższym stopniu referencyjności, ale czy jest ona uznana formalnie? Nie. Szpital kliniczny nie może odmówić wykonania najbardziej skomplikowanych i obciążonych ryzykiem, a zarazem najbardziej kosztochłonnych procedur leczniczych, które są zazwyczaj finansowane poniżej"kosztów wytworzenia". Ponadto jest ustawowo zobowiązany do pracy naukowej i dydaktycznej, ponosząc w związku z tym dodatkowe koszty i często popadając w zadłużenie. Jednak z perspektywy NFZ jest taką samą lecznicą, jak każda inna -mówi prof. Mariak.

Środki otrzymywane na dydaktykę nie odzwierciedlają rzeczywistych kosztów, a badania naukowe, które teoretycznie powinny być finansowane z grantów pozyskiwanych przez uczelnię, także obciążają kosztowo szpital, w którym są realizowane.

- Szpital kliniczny ponoszący dodatkowe koszty związane z badaniami i dydaktyką ma w zasadzie, jeśli chce uciec przed zadłużeniem, jedną alternatywę: wykonywać procedury lepiej płatne, ale o niższym stopniu referencyjności. Oznacza to jednak, że lekarze, którzy powinni się skupić na procedurach wysokospecjalistycznych, robią"prostą robotę", która równie dobrze może być wykonana gdzie indziej. Z drugiej strony, jeśli lecznica się zadłuża, nie może dobrze płacić specjalistom. Ludzie odchodzą, np. do placówek powiatowych i niepublicznych, które oferują więcej. W ten sposób następuje odpływ wykwalifikowanych kadr - wyjaśnia prof. Zenon Mariak.

Podkreśla również, że ustawa o działalności leczniczej powinna w końcu sprecyzować formułę zatrudnienia lekarzy klinicznych.

Straszenie komercjalizacją
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH