Badania przeprowadzone w USA dowiodły, że zgodna ze standardami obsada oddziałów intensywnej terapii obniża względne ryzyko śmiertelności aż o 30%

Menedżerowie zarządzający szpitalami co roku stają przed trudnym zadaniem ustalenia, ile stanowisk intensywnej terapii może posiadać kierowana przez nich placówka. Odpowiedź na pytanie, ile łóżek przeznaczyć do leczenia najciężej chorych pacjentów, jest ogromnie trudna ze względu na koszty, jakie generuje oddział intensywnej opieki medycznej.
Utrzymanie jednego stanowiska ratującego życie na takim oddziale jest ok. 4 razy droższe niż koszt utrzymania przeciętnego łóżka w szpitalu zabiegowym.
Według miarodajnych danych zebranych przez Polskie Towarzystwo Anestezjologii i Intensywnej Terapii, na oddziałach intensywnej terapii znajduje się 1,1% wszystkich szpitalnych łóżek.
To za mało. Wymagania polskich standardów anestezjologicznych mówią o co najmniej 2%, a za sytuację dobrą uznaje się 5-procentowy udział takich łóżek w ogólnej puli szpitalnych miejsc.
W krajach rozwiniętych ten wskaźnik wynosi ponad 10%.

Dramat wyboru

Lekarze są stawiani przed dramatycznymi wyborami. - Jeśli nigdzie na intensywnej terapii nie ma miejsca dla pacjenta, to taka informacja brzmi jak wyrok śmierci - mówi otwarcie profesor Andrzej Kübler, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Akademii Medycznej we Wrocławiu.
Problem zaczyna być poważny. Brak pieniędzy powoduje, że dyrektorzy szpitali decydują się na ograniczanie liczby miejsc na takich oddziałach. Specjaliści powątpiewają nawet, czy liczba wykazywanych w statystykach łóżek nie jest już liczbą wirtualną. - W kierowanej przeze mnie klinice miałem 16 łóżek, a mam 8. Dyrektor szpitala po prostu nie dostał odpowiedniego kontraktu - przytacza przykład profesor Andrzej Kübler. I dodaje: - Czekam z nadzieją na otwarcie nowego szpitala w naszym mieście. Tam ma być 20 łóżek intensywnej terapii, ale już pojawia się pytanie, kto je utrzyma? Specjaliści wielu dziedzin medycyny ustawicznie przypominają, że wycena procedur medycznych nie odpowiada rzeczywistym kosztom. Nie inaczej jest w intensywnej terapii. Formuły stosowane do wyceniania procedur służą nie tyle jako narzędzie do obiektywnego określania kosztów, ale raczej jako narzędzie do dzielenia budżetowej biedy.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH