Gdy byłem dzieckiem, widziałem u dziadka starego junaka. Od razu zamarzyłem, aby mieć kiedyś motocykl - wspomina Piotr Pobrotyn.

Piotr Pobrotyn, dyrektor Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, uznany i zdolny menedżer, świetny rozmówca.
Ceni lojalność, ma słabość do słodyczy i papierosów. Zodiakalny Byk. Sam przyznaje, że jego wadą jest pracoholizm i nałóg tytoniowy, a zaletą słowność.
Nie znosi bezczelności i niesłowności.
Hobby - motoryzacja, a szczególnie motocykle.
Uwielbia jeździć jednośladem, w internecie czyta o nowościach, zbiera gadżety, katalogi.
- Pamiętam, że kiedy byłem dzieckiem, widziałem u dziadka starego junaka.
Zamarzyłem wtedy, aby mieć kiedyś swój motocykl. Dawniej to było mało realne... Mój tata też był zafascynowany motocyklami, brat również. Później całe moje życie, od szkoły średniej, było ukierunkowane na tę "zabawkę" - opowiada Piotr Pobrotyn.

Najpierw był simson

- Pierwszą poważniejszą zabawką był simson sprowadzany z NRD - marzenie wielu ówczesnych nastolatków. Zostałem więc szczęśliwym posiadaczem tego simsona, a później mi go ukradli... Następnie sam składałem junaka, po nim miałem jaguara sport 350. Kolejne moje motory to była marka Suzuki. Wiele zależało od finansów, to jest drogie hobby. Obecnie jestem posiadaczem motoru harley elektra, który ma silnik o pojemności 1,6, czyli tyle, co niezły samochód, waży 400 kg.
To model turystyczny. Kupiłem motocykl, który daje mi możliwość jazdy po mieście, ale przede wszystkim na dłuższe trasy.
Lubię takie samotne wypady - przyznaje nasz rozmówca.

Motocykl czy samochód

Jazda samochodem to dla niego bardziej obowiązek, wymóg czasu. Kiedyś lubił autem pokonywać długie trasy, teraz szybciej odczuwa zmęczenie. Gdy tylko może wybierać między motocyklem a samochodem, wybiera oczywiście ten pierwszy...
- Do pracy jeżdżę częściej samochodem, ale motocyklem również, chociaż rzadko. A to dlatego, że szpital jest logistycznie rozmieszczony w kilku miejscach, zatem przebieranie się byłoby kłopotliwe... Jazda motorem jest frajdą, ucieczką... Zapomina się o szarej codzienności. Najczęściej jeżdżę sam - przyznaje dyrektor Pobrotyn.
- Bardzo chce ze mną jeździć moja córka, ale ma dopiero niewiele ponad 5 lat. Bywa, że podróżuję ze znajomymi dla przyjemności. Jeździmy bocznymi drogami, zwiedzamy.
Ma nadzieję w tym roku pierwszy raz jechać z grupą kolegów lekarzy, którzy perfekcyjnie organizują sobie takie wyjazdy.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH