Polski ustawodawca wprowadził nową formułę importu leków - coś pomiędzy importem docelowym i równoległym - z czego korzysta publiczny płatnik

Do ustawy Prawo farmaceutyczne wprowadzony został przepis otwierający drogę do tzw. importu finansowego (cenowego), co wywołuje spore emocje. Zdaniem branży farmaceutycznej (a ściślej - producentów) oraz kancelarii prawnych, art. 4 ust. 3a PF oznacza zalegalizowanie nowego, nieznanego prawu europejskiemu, powodowanego względami finansowymi, a nie medycznymi, systemu dopuszczania do obrotu leków niezarejestrowanych.
Zdaniem ustawodawcy, instrument taki jest odpowiedzią na "drapieżną politykę cenową, stosowaną przez firmy farmaceutyczne".

Chodzi o pieniądze

Najciekawsze jest to, że obie strony powołują się na... ten sam art. 5 dyrektywy 2001/83 (zmienionej przez dyrektywę 2004/27). Według prawników, koncepcja importu cenowego jest sprzeczna z art. 5 dyrektywy, który to artykuł dopuszcza możliwość importu docelowego produktów leczniczych, opartego na koncepcji absolutnej konieczności importu leku niezarejestrowanego, powodowanej względami medycznymi.
- A medyczne ratio legis odpada, gdy w Polsce istnieje lek zarejestrowany - twierdzi mecenas Paulina Kieszkowska-Knapik z kancelarii Baker McKenzie, której zdaniem odstępstwo od reguł rejestracyjnych powinno być absolutnie wyjątkowe, nie może być więc instrumentem na zaradzenie mizerii finansowej naszego systemu opieki zdrowotnej.
- Państwo ma inne, bardziej proporcjonalne i bezpieczniejsze metody na oszczędności w budżecie. Minister Zdrowia kontroluje ceny, w tym leków szpitalnych - dodaje Kieszkowska- Knapik.
Jednak Urząd Komitetu Integracji Europejskiej, który oceniał poprawki projektu ustawy pod kątem ich zgodności z prawem wspólnotowym, nawet nie stara się ukryć, że kierowały nim względy finansowe i że import nie ogranicza się tylko do leków nierejestrowanych.
- Import finansowy nie prowadzi do wprowadzenia do obrotu odpowiedników czy produktów podobnych. Skutkiem zastosowania mechanizmu importu finansowego jest pojawienie się na rynku polskim dokładnie tego samego produktu leczniczego, który jest w Polsce dopuszczony do obrotu. Jedyne różnice tkwią w cenie i pochodzeniu rynkowym tych dwóch produktów leczniczych, które wynikają ze stosowania przez firmy farmaceutyczne różnych polityk cenowych na różnych rynkach - napisał Tomasz Krawczyk z departamentu prawnego UKIE w przesłanym dla nas komentarzu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH