Ruszyła kampania społeczna pt. "Nie: nowotworom u dzieci"

Dzieci z chusteczkami na główkach, o smutnych oczach i spojrzeniu doświadczonego człowieka - to widok, który nie może nie poruszać. Pacjenci dziecięcych oddziałów onkologicznych nie mają powodów do radości: przedwcześnie dojrzali, poddają się z pokorą trudnemu leczeniu.
Oni - na szczęście - raka nie kojarzą z wyrokiem. I może właśnie dlatego dzielnie walczą i wygrywają z nowotworami. Jeśli, oczywiście, jest im dana szansa. Jeśli do klinik onkologicznych nie trafią za późno, jeśli nie zawinią wobec nich i rodzice, i lekarze pierwszego kontaktu, ignorujący czasami objawy, które powinny niepokoić.

Lekceważone objawy

Specjaliści twierdzą, że zarówno w domu, jak i w przychodni lekceważy się takie objawy, jak długo utrzymujące się siniaki czy kaszel, nieuzasadniona gorączka czy asymetria twarzy, np. lekko opadający kącik ust, zmiany skórne, zmianę zachowań - nadmierną apatię czy agresywność.
Aby pobudzić czujność dorosłych, uwrażliwić ich na niewinne z pozoru objawy oraz rozszerzyć wiedzę lekarzy pierwszego kontaktu na temat nowotworów u dzieci, Polskie Towarzystwo Onkologii i Hematologii Dziecięcej wraz z Fundacją Ronalda McDonalda organizuje Kampanię Społeczną "Nie: nowotworom u dzieci". Pediatrzy i onkolodzy walczą o badania przesiewowe jak na razie przeprowadzane jedynie przez Fundację Ronalda McDonalda, której prezesem jest profesor pediatrii Adam Jelonek. Dzięki specjalnemu ambulansowi na kółkach takie pilotażowe badania przeprowadzono już w Lublinie oraz we Wrocławiu i okolicach. Polega ono na wykorzystaniu USG wysokiej rozdzielczości do badania szyi, w tym tarczycy, klatki piersiowej oraz moszny u chłopców. Przebadano ok. 5 tys. dzieci. - Metoda ta pozwala wykryć wiele wad wrodzonych, które nie muszą doprowadzić do rozwoju nowotworu, ale ujawnią się w życiu dorosłym - wyjaśnił Adam Jelonek. Badania są bezpłatne, ale i tak rodzą opory rodziców, którzy boją się ich wyniku i wolą nie wiedzieć...

Poprawmy system

Doc. Anna Dobrzańska, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii, uważa, że wadliwy jest cały system opieki nad polskim dzieckiem. 70% lekarzy, do których trafiają dzieci - to interniści nieprzygotowani do leczenia najmłodszych. Wielu dramatów można by uniknąć, gdyby lekarze pierwszego kontaktu okazywali większą "podejrzliwość". Stąd pomysł na szkolenia, w których dotychczas uczestniczyło ok. 1500 lekarzy POZ. Notabene, brak pediatrów - to pokłosie wieloletnich ograniczeń w przyjmowaniu adeptów sztuk medycznych na specjalizację pediatryczną.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH