Wyposażenie śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w sprzęt medyczny jest takie samo, jak w państwach zachodnich

W Polsce, w 2000 roku, została utworzona sieć HEMS, czyli Śmigłowcowej Służby Ratownictwa Medycznego, wzorowana na standardach zachodnich (z ang. HEMS - Helicopter Emergency Medical Service). W 16 większych miastach wojewódzkich znajdują się bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, z których w ciągu trzech minut od przyjęcia zgłoszenia może wystartować śmigłowiec z lekarzem i ratownikiem na pokładzie. Latają bezpośrednio na miejsce wypadku lub do nagłych zachorowań.
Początki były trudne. Przed ośmiu laty, kiedy pogotowiu lotniczemu wyznaczono miejsce i zadania w tworzącym się systemie ratownictwa medycznego, złośliwi żartowali, że posiada śmigłowce, którymi można "wozić ziemniaki", a nie pacjentów w stanach zagrożenia życia.
- Dzisiaj wyposażenie naszych latających karetek w sprzęt medyczny jest takie samo, jak w państwach zachodnich - mówi nie bez skrywanej dumy Krzysztof Kowalski, ratownik medyczny z bazy LPR w Krakowie.

Lądowanie na łące

Śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego spełniają dwa podstawowe zadania: latają do wypadków i nagłych zachorowań oraz realizują pilne transporty międzyszpitalne w trybie ratunkowym. Dzisiaj żółty helikopter lądujący tuż obok miejsca wypadku drogowego to już wcale nie tak rzadki widok na polskich drogach. Zadaniem zespołu powietrznej karetki jest wtedy ustabilizowanie stanu pacjenta i szybkie dostarczenie poszkodowanego do najbliższego właściwego szpitala, czyli takiego, w którym znajduje się szpitalny oddział ratunkowy lub - jeśli są takie możliwości - do ośrodka leczenia urazów wielonarządowych.
Piloci LPR-u dobrze opanowali umiejętność lądowania w terenie przygodnym. Mogą posadzić śmigłowiec na pasie zieleni oddzielającym dwie jezdnie albo na łące.
- Staram się zwykle lądować obok drogi, tak, żeby dodatkowo nie blokować ruchu. Czasami trzeba poszukać innego miejsca, niedawno posadziłem maszynę w leśnej przecince - opowiada Rynkowi Zdrowia Leon Góra (spędził 8 tys. godzin za sterami śmigłowców), kapitan helikoptera LPR.
Do lotów na miejsce zdarzenia śmigłowiec jest podrywany na wezwanie dyspozytora pogotowia ratunkowego, do którego trafia informacja o wypadku. - Dyspozytor w oparciu o swoją wiedzę na temat przewidywanego czasu dotarcia karetki jak i możliwości transportu tego pacjenta do ośrodka specjalistycznego może podjąć decyzję o zadysponowaniu ambulansu lub śmigłowca - tłumaczy Robert Gałązkowski, dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH