IB | 09-09-2008 12:00

Trójmiasto, Warszawa i Lublin planują: Wiele szpitali, jeden zarząd

Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego planuje utworzenie wspólnego zarządu dla szpitali aglomeracji trójmiejskiej.

Wcześniej z projektem utworzenia spółki zarządzającej ZOZ-ami wystąpiła Warszawa. - Uważamy, że najlepszym rozwiązaniem jest wprowadzenie wspólnego zarządzania, realizowanego dla wszystkich jednostek przez jeden lub dwa podmioty - powiedział nam Leszek Czarnobaj, wicemarszałek woj.
pomorskiego.
- Ten kierunek został już przetestowany w wielu krajach i nie trzeba dziś przekonywać, że wiąże się z większą efektywnością zarządzania oraz z racjonalizacją wydatków, nie wspominając o większych możliwościach planowania rozwoju lokalnego systemu ochrony zdrowia - dodaje Leszek Czarnobaj.

Szkoła pomorska i stołeczna

Marszałek podkreśla, że projekt wspólnego zarządu nie wiąże się z przekształceniem formy prawnej szpitali: - To nie ten moment - mówi. - Na to przyjdzie czas w chwili, gdy wejdą w życie stosowne ustawy. Nie widzimy przeszkód, aby zrealizować nasze plany w obowiązującej formule prawnej. Póki co, chodzi o logistykę. Dyrektor lecznicy nie będzie się zajmował cieknącym dachem, a skoncentruje się na zapewnieniu właściwego procesu leczenia.
Urząd marszałkowski otrzymał już zleconą wcześniej analizę systemu ochrony zdrowia w Trójmieście, a obecnie przygotowuje się do wyboru w drodze konkursu firmy, która opracuje plan realizacji przedsięwzięcia. Ten powinien być gotowy za rok. Proces wdrażania potrwa, prawdopodobnie, około dwóch lat.
Projekt warszawski, w odróżnieniu od pomorskiego, przewiduje przekształcenie w niepubliczne ZOZ-y szpitali, które zgłoszą akces do miejskiej megaspółki.
Jak poinformował na konferencji prasowej wiceprezydent Warszawy Jarosław Kochaniak, program ma uzdrowić system opieki zdrowotnej w stolicy.
W połowie lipca rozpoczęto konsultacje społeczne - w pierwszej kolejności założenia programu przedstawiono dyrektorom warszawskich szpitali oraz radnym.
Propozycja ratusza polega na wykorzystaniu formy prawnej NZOZ-u przy zachowaniu własności przez miasto.
Kochaniak podkreślił, że placówki nie będą prywatyzowane, ponieważ miasto zachowa 100% udziałów w spółce i nie będą one podlegały sprzedaży.

Balicki: To centralizacja

Do stołecznej spółki zostanie wniesiony majątek SP ZOZ-ów, które wyrażą chęć przystąpienia do programu, a spółka utworzy jeden albo więcej NZOZ-ów.
Stworzenie spółki jest konieczne, ponieważ miasto, jako podmiot publiczny, nie może powołać niepublicznego ZOZ-u. Placówki mają wykonywać świadczenia medyczne w taki sposób, jak dotychczas, natomiast działalność niemedyczna zostanie przeniesiona poza szpital i skonsolidowana.
Spółka będzie prowadzić dla wszystkich swoich placówek analizę kosztów i wspólną politykę finansową - negocjować z NFZ, kontraktować takie usługi, jak pranie czy dostarczanie posiłków.
Jak podkreślił Kochaniak, wszystkie podmioty, które wejdą do programu, będą mogły uzyskać spłatę swoich zobowiązań wymagalnych - ich długi przejmie spółka i spłaci z własnych środków (np.
zaciągając kredyt).
Takie rozwiązanie ma podnieść jakość usług, pozwolić na efektywne zarządzanie, przeprowadzanie nowych inwestycji, a miastu pozwoli uzyskać realną kontrolę właścicielską nad placówkami.
Początek realizacji programu planowany jest w październiku.
Projekt krytycznie ocenia Marek Balicki, poseł SdPl-Nowa Lewica: - Popieram przekształcenia w spółki samorządowe. Ale to nie może być jedna spółka w mieście, obejmująca 10 szpitali. To, co zaproponował prezydent Kochaniak, to jest centralizacja, jakiej nie było za czasów Gierka czy Gomułki.
Nie da się dobrze zarządzać dziesięcioma szpitalami przez jeden zarząd - powiedział PAP Balicki.

Fuzja także w Lublinie?

Z kolei Urząd Marszałkowski w Lublinie chce połączyć pięć placówek w jedną wielką lecznicę. Ma to być pomysł na spłaty wielomilionowych długów, jakie ciążą na szpitalach w tym mieście.
Najgorzej jest w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym, który w drodze przetargu szuka chętnego, który udzieliłby placówce 30-milionowego kredytu.
Zdaniem Arkadiusza Bratkowskiego, wicemarszałka woj. lubelskiego, obecnie usługi wykonywane przez lubelskie szpitale dublują się, a placówki niepotrzebnie ze sobą konkurują.
Pomysł ma swoich zwolenników i przeciwników.
O tym, że jest dobry, przekonuje Krzysztof Tuczapski, prezes Zamojskiego Szpitala Niepublicznego: - Podobny zabieg planują Warszawa i inne duże miasta.
Pozwoli to zaoszczędzić pieniądze. Na przykład przy zamówieniach publicznych na dostawy leków. Teraz każda placówka występuje sama, a gdy zrobią to razem, zamawiając duże ilości, mogą wynegocjować niższe ceny.