To nasz wspólny sukces: od portiera do dyrektora

Historia prywatyzacji katowickiego Szpitala Urologicznego sięga 2002 roku. Prób było kilka. Wreszcie się udało. O meandrach i efektach przejęcia lecznicy przez spółkę akcyjną rozmawiamy z dr. Wiesławem Dudą, dyrektorem NZOZ Szpital Specjalistyczny im. prof. E. Michałowskiego w Katowicach.

Rynek Zdrowia: - Kiedy dzwoniliśmy do pana na początku listopada, pytając o wolny termin, w którym moglibyśmy się spotkać, pierwsza odpowiedź brzmiała: w styczniu. Czy tak napięty terminarz to codzienność lekarza naczelnego, dyrektora szpitala urologicznego i udziałowca spółki w jednym? Dr Wiesław Duda: - Dokładnie tak. Jest dużo wyczerpującej pracy, ale jeśli przynosi ona efekty, to tak może być. Zresztą to jest rzeczywistość, w której porusza się wielu dyrektorów szpitali publicznych i niepublicznych.

W ochronie zdrowia albo mamy konkurs, albo go odwołują, albo trzeba dostosowywać szpital do nowych przepisów itd. Nie ma mowy, żeby sobie spokojnie przygotować plan, a potem tylko odhaczać kolejne pozycje w nim ujęte. Jednak nie narzekam, to jest tylko pewnego rodzaju utrudnienie, które trzeba obejść.

- Zapewne takie nastawienie pomogło panu, kiedy miasto w 2002 r. zdecydowało o wydzierżawieniu Szpitala Urologicznego im. prof. E. Michałowskiego w Katowicach, a potem wycofało się z tego. Część urologów, zniechęconych postawą samorządu Katowic, odeszła wtedy ze szpitala. Następnie były dwa przetargi, w których miasto żądało za szpital 13 mln zł i do których pan doktor i jego koledzy lekarze jako spółka pracownicza nie stawaliście, twierdząc, że kwota jest za wysoka. Innych chętnych nie było. Ogłoszono kolejny przetarg...

- W prawie ośmioletniej historii tej prywatyzacji było wiele trudnych momentów, ale najtrudniejszym był właśnie ten. Zaoferowaliśmy 12 mln plus 1 zł, wygraliśmy, a na trzy dni przed podpisaniem umowy u notariusza miasto się wycofało. Wtedy faktycznie ręce mi opadły. Z drugiej strony wierzyłem w ten szpital, porównywałem go do innych i widziałem jego mocne strony. Na przykład to, że nie miał długów.

To dzięki temu, że wszyscy, którzy tu pracują, musieli utrzymywać pewne ryzy finansowe, a jednocześnie pacjent w tym szpitalu nigdy nie musiał dopłacać do niczego - ani do opatrunku, ani do zabiegów.

To był nasz sukces. Od portiera począwszy, na dyrektorze skończywszy.

Pracownicy zawsze traktowali szpital jak swój.

- Potwierdziły to wyniki ankiety, którą zleciło miasto, decydując się na wydzierżawienie szpitala. Aż 80% pracowników szpitala opowiedziało się za prywatyzacją.

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH