Rezydenci specjalizujący się w zakresie medycyny rodzinnej są zmuszani do pełnienia samodzielnych dyżurów w izbach przyjęć, do czego nie czują się przygotowani i co może stanowić zagrożenie dla pacjentów - alarmuje Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, w piśmie przekazanym mediom.

Sprawa dotyczy m.in. jednego ze szpitali w woj. śląskim. Jak mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Adam Windak, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny rodzinnej, spory na tym tle pojawiały się już wcześniej.

- Dochodziły do mnie informacje, z których wynika, że dyrekcja ustalała takie dyżury, jednak zawsze po uzgodnieniu z młodymi lekarzami. Z próbą administracyjnego przymuszenia rezydenta do samodzielnego dyżuru spotkałem się po raz pierwszy - podkreśla.

Samodzielny dyżur i prawo

- Kwestie dotyczące umowy rezydenckiej i zakresu obowiązków reguluje w pewnym stopniu program specjalizacji, ale przede wszystkim rozporządzenie ministra zdrowia - podkreśla prof. Windak.

Z kolei Bożena Janicka wyjaśnia, że w umowie specjalizacyjnej zapisano umiejętności, które musi w trakcie specjalizacji posiąść specjalizujący się lekarz. Jakby tego było mało, rezydent podpisuje tę umowę, gwarantując swym podpisem, że zna zakres swoich obowiązków i że będzie je realizował.

Prezes Janicka podkreśla również, że w umowie tej zapisane są dyżury, jednak w tzw. formie towarzyszącej i na stażach cząstkowych, czyli na pediatrii lub na internie.

- Program ten nie przewiduje izby przyjęć z prostego powodu. Lekarze medycyny rodzinnej są bowiem szkoleni do zupełnie innego zakresu obowiązków. Oni nigdy na izbie pracować nie będą. Dla nich ciąg leczniczy to jest przychodnia i oddział. Dlatego zmuszanie przyszłych lekarzy rodzinnych do tej pracy jest wykraczaniem poza specjalizację, także kosztem tych dyżurów, które powinni mieć - wyjaśnia prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.

Dodaje także, że zupełnie niedopuszczalne jest pozostawienie lekarza rezydenta samego na izbie przyjęć. Musi być zawsze osoba, która sprawuje faktyczny dyżur, a rezydent przychodzi na dyżur po wiedzę, a nie bezpośrednio do sprawowania opieki.

Bezpieczeństwo najważniejsze

"Młodzi ludzie zmuszani są przez swoje szpitale do samodzielnych dyżurów w izbie przyjęć. Nie czują się przygotowani i kompetentni do pracy w takich warunkach, ponieważ ich środowiskiem pracy są przede wszystkim poradnie podstawowej opieki zdrowotnej. Rezydenci boją się, że z powodu braku odpowiedniego przygotowania doprowadzą do błędu medycznego, który może skutkować uszczerbkiem na zdrowiu lub śmiercią pacjenta" - przestrzegła też w piśmie prezes PPOZ.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH