Teletransmisja w karetce pomaga, ale jest warunek... z tych udogodnień trzeba korzystać

Polsce od wystąpienia bólu zawałowego do momentu, w którym pacjent znajdzie się w szpitalu, gdzie może uzyskać specjalistyczną pomoc, średnio mijają cztery godziny. Trzy-cztery lata temu rozpoczęto wprowadzanie w niektórych regionach kraju systemu telemedycznego wykorzystywanego przez pogotowia.

W karetkach zainstalowano urządzenia pozwalające na teletransmisję obrazu EKG do kliniki kardiologii inwazyjnej.
Dzięki temu systemowi pacjent, do którego dociera zespół ratowniczy, może być diagnozowany na odległość przez specjalistę, zyskuje cenne minuty, a lekarze z ośrodka wczesnej interwencji kardiologicznej mają czas na przygotowanie się do zabiegu angioplastyki. Po tych kilku latach wiadomo, że system telemedyczny się sprawdza. Pozwala na skuteczną konsultację przypadku z pokładu ambulansu, ale nie wszędzie stał się panaceum na szybsze dotarcie pacjenta z ostrym zespołem wieńcowym (OZW) do najbliższego właściwego szpitala.

Konsultacje na odległość

Nierzadko pacjenci wymagający zabiegu koronaroplastyki trafiają najpierw do szpitalnej izby przyjęć, a dopiero potem do ośrodka z pracownią hemodynamiczną. W izbie przyjęć lub szpitalnym oddziale ratunkowym (SOR) trwa analizowanie zapisu EKG, badanie markerów potwierdzających rozwijającą się martwicę mięśnia sercowego. Czas płynie nieubłaganie.
- W oparciu o nasze doświadczenia mogę powiedzieć, że w ośrodku kardiologicznym w Olsztynie przyjmujemy i takich pacjentów, u których zabieg angioplastyki jest przeprowadzany z parogodzinnym opóźnieniem, m.in. dlatego, że najpierw trafili do innego szpitala - przyznaje dr Jerzy Górny, warmińsko-mazurski konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii. Dodaje jednocześnie, że część stacji pogotowia ratunkowego w województwie bardzo dobrze wykorzystuje możliwości teletransmisji danych z ambulansu do ośrodka: - O takie konsultacje proszą nas np. lekarze z pogotowia w Działdowie czy Nidzicy - mówi Jerzy Górny.
Część przypadków wymagających konsultacji już z ambulansu jest tym bardziej naglących, że interwencja medyczna u wielu z tych pacjentów, którzy odczuwają bóle zawałowe, bywa opóźniana przez nich samych. Zwlekają z wezwaniem pomocy lub udaniem się do lekarza rodzinnego.

A czas płynie

W woj. mazowieckim 12% osób z podejrzeniem zawału serca dociera do przychodni już przy występujących bardzo nasilonych objawach. W kraju 7% pacjentów zgłasza się do lekarza dopiero po 12 godzinach od zaistnienia zdarzenia. Spośród tych chorych, którzy wzywają natychmiast pomoc, tylko 27% trafia do szpitala wykonującego angioplastykę. Blisko dwie trzecie zawałowców wymagających potem zastosowania takich zabiegów wożona jest na oddział ratunkowy najbliższego szpitala, zamiast od razu do specjalistycznego ośrodka kardiologicznego.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH