Kolega zabrał ją na wieczór tanga. Przypadek. I nagle okazało się, że to jest to! Chociaż najpierw myślała, że trafiła na potańcówkę dla emerytów...

Dr n. med. Dorota Jurkiewicz wcale nie jest, jakby można było sądzić z tytułu naukowego, lekarzem.
Skończyła osiem lat temu biologię na Uniwersytecie Warszawskim i zajęła się genetyką medyczną, z której zrobiła doktorat. Pracuje w Zakładzie Genetyki Medycznej Centrum Zdrowia Dziecka i bada DNA małych pacjentów, poszukując potwierdzenia klinicznego rozpoznania.
Ta rutynowa, w gruncie rzeczy, diagnostyka, połączona jest z badaniami naukowymi. Choć nie są one prowadzone w bardzo szerokim zakresie - ze względu na wysokie koszty badań genetycznych - to jednak dają dużo satysfakcji. Od czasu do czasu odkrywa się nowe mutacje jakiegoś genu.
I może dlatego genetyka jest pierwszą z wielkich pasji pani Doroty. Drugą jest tango.

Prawdziwe, argentyńskie

Tańczyć zaczęła dopiero na studiach, na imprezach studenckich. Podobało jej się to, ale nie aż tak, żeby o tańcu pomyśleć poważnie. Dopiero jakieś cztery lata temu, kiedy już była poważnym pracownikiem naukowym, kolega zabrał ją na wieczór tanga.
Czysty przypadek i nagle okazało się, że to jest to. Odkrycie, piorun z nieba.
Choć trzeba przyznać, że w pierwszym momencie myślała, że trafiła, jak mówi, na potańcówkę dla emerytów.
- Tango, to prawdziwe, argentyńskie, które poza nazwą nic nie ma wspólnego z tangiem znanym z tańców towarzyskich, jest właściwie sposobem chodzenia. Kroki do przodu, do tyłu, w bok, czasem obrót - tłumaczy dr Dorota Jurkiewicz.
- Ruchy są kocie, płynne, ale naturalne. Nie ma szarpania, gwał townych zatrzymań, agresji. Choć, oczywiście, obowiązują pewne zasady.
I to prawda, że najlepiej tańczą ludzie starsi, bo tango wymaga wielu lat ciężkiej pracy. To nie jest tak, że pójdzie się na dwie lekcje i już można być dobrym tancerzem. Żeby być niezłym, partnerce zajmuje to minimum pół roku-rok, partnerowi - co najmniej dwa lata nauki - dodaje pani Dorota.

Do rana

Na początku była fascynacja.
Chodziła prawie co wieczór, jak nie na lekcje, to na milongi (wieczory tanga). Na milongi, które są kwintesencją tanga, niektórzy przychodzą ze stałym partnerem, ale generalnie tańczy się w gronie znajomych z różnymi partnerami. Taki wieczór jest również formą spotkania towarzyskiego, w którym mogą uczestniczyć także nie tańczący. Ot, można przyjść, popatrzeć, posłuchać dobrych, starych tang z lat 30. i 40.

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH