Tak rujnują sobie kariery

Kanty, oszustwa i plagiaty naukowe mają miejsce nie tylko w Polsce. W tym artykule piszę o spektakularnych, ostatnich takich przypadkach w Niemczech, a dotyczących nauk medycznych.

Sprawa nierzetelnej habilitacji z 1993 r. prof. Ryszarda Andrzejaka, byłego rektora wrocławskiej Akademii Medycznej, przewinęła się przez strony prawie całej polskiej prasy. Wznowiona w 2010 r. procedura habilitacyjna toczy się od pół roku na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego i ze względu na terminy administracyjne powinna znaleźć rozstrzygnięcie najpóźniej jesienią br.

Ślamazarnie ciągnący się od ponad dwóch lat skandal kosztował rektora Andrzejaka utratę prestiżu i dobrego imienia, konieczność zrezygnowania ze stanowiska, zaś Wydział Lekarski AM we Wrocławiu, ze względu na ociąganie się z przeprowadzeniem wznowienia, na trzy lata utracił uprawnienia habilitacyjne.

Nierzetelna habilitacja

Podobna do wrocławskiej historia toczy się obecnie na Uniwersytecie w Bayreuth, w Niemczech, gdzie ponownej kontroli poddano habilitację z 1983 r. prof. Hansa- Hermanna Dickhutha. Ten znany profesor, lekarz sportowy i kierownik tamtejszego Oddziału Rehabilitacji i Zapobiegania Urazom w Medycynie Sportowej, jest prezesem Światowej Federacji Towarzystw Medycyny Sportowej. Sprawa wyszła na jaw w marcu br., kiedy tygodnik "Der Spiegel" (a za nim inne gazety) opublikował dość szczegółowy artykuł "Jedno badanie, trzy stopnie naukowe", w którym zarzucono prof. Dickhuthowi plagiat obronionej 28 lat temu habilitacji z chorób wewnętrznych.

Kilka miesięcy wcześniej zarzuty te wysunął prof. dr Wilhelm Schänzer, dyrektor Instytutu Biochemii w Wyższej Szkole Sportu w Kolonii i wybitny specjalista od kontroli antydopingowej.

Zbierając piśmiennictwo, przypadkowo zauważył, że doktorat Marzenny Orłowskiej i habilitacja Hansa-Hermanna Dickhutha mają zbyt wiele podobieństw w tekście, ilustracjach i tabelach.

Rektor Uniwersytetu Bayreuth, należącego do pierwszej dziesiątki najlepszych i prestiżowych uczelni w Niemczech, powołał specjalną komisję ds. oceny przewodów, bowiem obie prace zostały tam właśnie wykonane. Przewodniczącą komisji jest Letizia Paoli - profesor kryminologii z Katolickiego Uniwersytetu w Leuven (Belgia), która jest Włoszką, ale wiele lat pracowała w niemieckich placówkach naukowych.

Skandal ujawniły władze uniwersyteckie, bowiem okazało się, że kiedy komisja zażądała wszystkich prze wodów doktorskich i habilitacyjnych z ostatnich 30 lat, to w przekazanych materiałach zabrakło 13 doktoratów.
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH