Tak poradzili sobie z pękniętym sercem

Zespół kardiologów i kardiochirurgów ze Szpitala Klinicznego nr 7 - Górnośląskiego Centrum Medycznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach po raz pierwszy w Polsce i jako jeden z nielicznych na świecie przeprowadził nowatorski przezskórny zabieg zamknięcia pękniętej wolnej ściany serca.

Po wykonanym 14 czerwca br. zabiegu 67-letnia pacjentka, Urszula Bramorska, czuje się bardzo dobrze. Opuściła już katowicki szpital.

Zabieg przeprowadzał kardiolog zabiegowy dr Grzegorz Smolka - ordynator oddziału ostrych stanów wieńcowych, w obecności kardiochirurga doc. Marka Jasińskiego - z II oddziału kardiochirurgii, konsultującego przypadek i zapewniającego przejęcie pacjentki w razie konieczności zastosowania tradycyjnych technik chirurgicznych.

Innowacyjny pomysł

Zespół wpadł na innowacyjny pomysł użycia jednego z okluderów (rodzaj wytworzonego ze specjalnej siatki "korka" o kształcie przypominającym dwie parasolki) do zamknięcia otworu w ścianie komory. Do tej pory ten rodzaj okludera był stosowany standardowo do zamykania ubytku w przegrodzie między przedsionkami serca. Do wnętrza komory serca został wprowadzony za pomocą cewnika poprzez nakłucie tętnicy ramieniowej. Zabieg trwał 40 minut.

Poddana zabiegowi kobieta przeszła ponad dwa miesiące temu zawał mięśnia sercowego. Zawał spowodował rzadkie powikłanie w postaci całkowitego przerwania wolnej ściany lewej komory.

W miejscu martwicy tkanek powstał otwór o średnicy około 1 cm, przez który część tłoczonej krwi - zamiast trafiać do aorty i tętnicy płucnej - dostawała się do worka osierdziowego.

Takie powikłanie zwykle prowadzi do śmierci, ponieważ osierdzie, coraz bardziej wypełniając się krwią, uniemożliwia normalną czynność komór serca. Dochodzi do tamponady osierdziowej, powodującej całkowity zanik krążenia krwi.

Szczęście w nieszczęściu

- Nasza pacjentka należała do nielicznej grupy szczęśliwców w tym nieszczęściu, jakim jest zawał mięśnia sercowego połączony z pęknięciem wolnej ściany serca - tłumaczy prof. Michał Tendera, kierownik III Kliniki Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. - W tym przypadku doszło do wylania krwi tylko do części worka osierdziowego.

Chora przeżyła, początkowo była leczona w szpitalu rejonowym. Taki przebieg zdarzeń pozwolił kardiologom i kardiochirurgom na przeprowadzenie dokładnej analizy techniki interwencji, jaką można było zastosować wobec tego indywidualnego przypadku.

- Nie ulegało wątpliwości, że interwencja jest konieczna ze wskazań życiowych. Obawialiśmy się przerwania struktury tętniaka rzekomego, w którym gromadziła się krew. Pacjentka żyła jak z miną, która w każdej chwili mogła zadziałać - mówił o tym przypadku dr Grzegorz Smolka.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH