"Zarządzanie szpitalami, czyli oblicza bezpieczeństwa" - pod tym hasłem toczyła się jedna z sesji, które zorganizowano w ramach VIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego (Katowice, 18-20 maja 2016 r.).

Grażyna Kuczera, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistyczny nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju, zaznaczyła, że reprezentuje szpital (20 oddziałów, w tym 7 zabiegowych), w którym jak w soczewce skupiają się wszystkie niekorzystne rozwiązania systemu. Jest to np. niewłaściwa wycena świadczeń i niskie kontraktowanie w niektórych zakresach. Zmusza to do przenoszenia środków z zakresów lepiej wycenianych na procedury niedoszacowane.

- Przykładem jest laryngologia, gdzie kontrakt pozwala zabezpieczyć finansowo tylko 10 łóżek. Przy tym poziomie finansowania w żaden sposób nie będzie się bilansował. Mamy na szczęście oddziały, dla których wycena punktowa jest na tyle dobra, że można pokryć ujemny wynik finansowy innych oddziałów - powiedziała Grażyna Kuczera i wskazała, że z podobnymi problemami borykają inni dyrektorzy szpitali.

Wartość punktu ani drgnie

Argumentowała, że od 2009 r. wartość punktu jest taka sama (52 zł), mimo że zwiększają się wymagania związane z jakością i zatrudnianiem personelu. Efektem jest rosnące zadłużenie szpitali (wg min. Radziwiłła wynosi ono obecnie 14 mld zł, w tym 3 mld to zobowiązania wymagalne - red.) i wzrost aktywności firm windykacyjnych.

Zagadnienie płynności finansowej w kontekście ciągłości udzielanych świadczeń zdrowotnych poruszył również Piotr Ciepał, wiceprezes Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego Ustroń SA (to jeden z największych kompleksów rehabilitacyjnych w Europie, przyjmuje 30 tys. pacjentów rocznie).

Jego zdaniem, mimo problemów związanych np. z niedoszacowaniem wielu procedur medycznych oraz tzw. nadwykonaniami, kontrakty z NFZ mają niezaprzeczalną zaletę. - Pieniądze regularnie wpływają na nasze konto. To pewny przychód. Nie w każdej branży mamy taki komfort - zauważył. - Nie ma płynności finansowej placówki medycznej bez jej rentowności. To, w największym skrócie, przepis na bezpieczeństwo ekonomiczne szpitala - przekonywał Piotr Ciepał.

W jego ocenie menedżerowie ochrony zdrowia przede wszystkim zajmują się zarządzaniem kontraktami z NFZ. - To najważniejsze, a często wręcz jedyne źródło wpływów lecznicy. Prawdziwym polem do popisu jest więc dla szefów szpitali optymalizacja kosztów. Na to mamy duży wpływ - stwierdził.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH