Szpitale zarabiają na karach umownych

Firmy zaopatrujące szpitale w sprzęt medyczny skarżą się, że placówki ochrony zdrowia ich kosztem ratują własne budżety. Sposobów mają wiele, ale cel jeden - dostać zamówiony towar i jak najmniej zapłacić, a najlepiej wcale.

Sprawa dotyczy dużych publicznych szpitali. Mają największe długi, ale też menedżerów, którzy wspierani przez prawników i działy zamówień, zajmują się optymalizacją kosztów. Mniejsze lecznice, pozbawione tego kadrowego zaplecza, nie szukają wybiegów. Za zrealizowane dostawy płacą oferentowi zgodnie z zapisami umowy, a jak zabraknie im pieniędzy, negocjują. Obu stronom zależy na dobrych relacjach.

Inaczej bywa w dużych placówkach. - Można, niestety, coraz częściej zaobserwować, że publiczne szpitale z powodu braku środków na bieżącą działalność szukają alternatywnych możliwości finansowania. Ostatnio bardzo popularną metodą stało się skrupulatne wymierzanie kar dostawcom m.in. sprzętu medycznego - mówi nam Paweł Ossowski, ekspert branży wyrobów medycznych, business development manager w Górnośląskiej Centrali Zaopatrzenia Medycznego Zarys.

Firma jest wytwórcą i dostawcą podstawowego i specjalistycznego sprzętu medycznego. Zaopatruje lecznice w Polsce, a także w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Na jej stronie internetowej przeczytać można, że jest w stanie "wyposażyć statystyczny szpital w ponad 90% podstawowego sprzętu medycznego, jaki jest niezbędny dla takiej placówki".

Więcej niż wartość umowy

- Coraz częściej spotykane są na przykład klauzule, które mówią o naliczaniu kar od wartości umowy, a nie od wartości niezrealizowanego zamówienia. Może to doprowadzić do niebezpiecznych i patologicznych sytuacji, kiedy z umowy opiewającej np. na kwotę 1 miliona złotych i zawierającej kilkadziesiąt pozycji, z zamówienia nie zostanie zrealizowana, z różnych przyczyn, jedna pozycja asortymentowa o wartości kilkudziesięciu złotych, a szpital i tak naliczy codziennie karę 0,5% od wartości całej umowy, czyli kilkadziesiąt tysięcy złotych. Takie kuriozalne sytuacje miały już miejsce - informuje Paweł Ossowski.

Wskazuje, że nie pozostaje wtedy nic innego, jak odwołać się do sądu z wnioskiem o miarkowanie kary, bo w przeciwnym razie dostawcy grozi bankructwo.

Całą sprawę można by skwitować krótko: umów należy dotrzymywać; nie dostarczyłeś na czas partii strzykawek czy rękawic medycznych, płać karę. Ale niekiedy okoliczności wskazują na to, że tego rodzaju praktyki nie wynikają jedynie z respektu wobec prawa i drobiazgowego trzymania się zapisów umów. Chodzi o coś innego.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH