Rozmowa z prof. Waleria Hryniewicz, kierownikiem Zakładu Epidemiologii i Mikrobiologii Klinicznej Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego

Jaka jest w Polsce lekooporność mikroorganizmów?
- W przypadkach wielu patogenów jesteśmy liderami w Europie, niestety, w negatywnym znaczeniu. Dramatycznie rozprzestrzenia się oporność na antybiotyki betalaktamowe u Gramujemnych pałeczek niefermentujących, które, jak np. metalobetalaktamazy, warunkują oporność na wszystkie antybiotyki betalaktamowe. Najbardziej groźne subpopulacje gronkowców, tj. oporne na metycylinę (MRSA) osiągają blisko 50%, podczas gdy np. w Holandii wskaźnik ten nie przekracza 1%. Gwałtownie zwiększa się u nas poziom wysokoopornych szczepów w populacji pneumokoków. Nie działają na nie penicylina, ampicylina, czy amoksycilina, ale również cefalosporyna trzeciej generacji.

- Jak przedstawia się sprawa zakażeń?
- Mamy wiele lokalnych ognisk epidemiologicznych niektórych zakażeń, wywołanych często przez wielooporne szczepy. Rozszerzają się one, ponieważ pacjenci są przenoszeni między szpitalami i oddziałami, bez właściwego działania ostrzegającego i dyscyplinującego.
Dramatyczna jest inna sprawa. Do niedawna uważaliśmy, że oporność na antybiotyki to cecha bakterii szpitalnych. Obecnie obserwujemy natomiast coraz częściej oporność u typowych bakteryjnych patogentów pozaszpitalnych. Zakażenia te są dwojakiego typu - wywołane przez "wynoszone" wraz z pacjentem szczepy ze szpitala, ale także przez takie, u których oporność powstała w zewnętrznym środowisku.

- Dlaczego?
- W pierwszym przypadku dlatego, że za pacjentem, który wychodzi ze szpitala, a był zakażony drobnoustrojem z grupy "alarmowej", nie idzie informacja do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej lub lekarza rodzinnego, jak dzieje się w krajach o lepszym rozumieniu zjawiska
oporności. A za tym idącej dyscypliny i myślenia w aspekcie zdrowia publicznego. W drugim natomiast przypadku
- nieograniczonym nadużywaniu antybiotyków w POZ.

Jaki jest powód rosnącej lekooporności w Polsce?
- Z pewnością brakuje funduszy na realizację takich programów, jak np. w Holandii. Pacjenci przyjmowani do szpitala już na izbie przyjęć są np. badani na nosicielstwo MRSA i hospitalizowani w pojedynczych pokojach do czasu uzyskania wyniku bakteriologicznego. Wyleczony z zakażenia pacjent jest objęty dalszym monitorowaniem, a obserwacji podlega także jego otoczenie. To niezwykle kosztowny system.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH