Szefowie NFZ nie są zbyt lubiani

Rozmowa z Agnieszką Pachciarz, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.

- Kierowanie Funduszem to saperska posada. Dowiodły tego już pierwsze dni pani pracy w NFZ - zbiegły się z protestem lekarzy w sprawie recept. Wygasł bardzo szybko. Sukces na dobry początek?

- Nie myślę o tej sprawie w kategoriach sukcesu lub porażki. Nie wygrała chyba żadna ze stron. Wielka szkoda, że lekarze zdecydowali się na podjęcie tego protestu. Choćby z tego powodu, że moją pierwszą pracę podjęłam właśnie w korporacji zawodowej lekarzy i liczyłam na to, że relacje z izbą lekarską uda mi się ułożyć na zasadach partnerskich.

Z płatnikiem, jaki by nie był, zawsze warto rozmawiać. Niestety, stało się inaczej. Toczenie tego sporu zajęło nam tydzień. Naprawdę, szkoda czasu na takie rzeczy.

Uważam jednak, że w każdej sytuacji - także konfliktowej - należy szukać pozytywów. Takim swoistym plusem okazało się to, że w kryzysowych warunkach bardzo szybko poznałam NFZ jako firmę. Normalnie zajęłoby to może pół roku. Niezwykle cenne doświadczenie i egzamin tak dla mnie, jak i pracowników.

W kwestii recept od początku byłam realistką. Zdawałam sobie sprawę, że cokolwiek zaproponowalibyśmy, to protest i tak zostałby ogłoszony.

Czy moja obecna praca jest saperska?

Kierowanie tą instytucją nazwałabym zajęciem wysokiego ryzyka, związanym z ogromnym wysiłkiem, a po drugie - z podejmowaniem często bardzo trudnych decyzji.

Jeżeli bowiem mamy w budżecie mniej niż 5% PKB na ochronę zdrowia, to bez względu na to, co zrobi Fundusz, tych środków będzie zawsze zbyt mało. Prezesi NFZ, niejako z definicji, nie należą raczej do osób szczególnie lubianych w środowisku medycznym oraz wśród pacjentów.

- Nie żałuje pani tak szybkiego odejścia z resortu zdrowia?

- W kontekście spraw, którymi się zajmowałam w ministerstwie - tak, trochę żałuję. W resorcie zdrowia przekrój spraw, którymi się zajmowałam, był znacznie szerszy. Bardzo interesujące dla mnie było - m.in. z punktu widzenia mojego zawodu (radca prawny - red.) - wdrażanie unijnej dyrektywy transgranicznej.

Uznałam jednak, że funkcjonując profesjonalnie w systemie ochrony zdrowia już kilkanaście lat, nie powinnam rezygnować z podjęcia tak poważnego wyzwania, jakim jest zarządzanie instytucją publicznego płatnika. Co do wprowadzania wspomnianej dyrektywy, to w tej materii NFZ będzie współpracować z Ministerstwem Zdrowia. Jeszcze w resorcie udało mi się zakończyć strategiczny etap wdrażania tej dyrektywy.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH