Przed rentgenem kolejka. Personel pociesza zirytowanych długim oczekiwaniem pacjentów: - Ach, te komputery... Kiedyś człowiek żył bez nich i dawał sobie radę.

Coraz więcej szpitali posiada lub wdraża nowoczesny zintegrowany system informatyczny. Ręcznie wypisywane zlecenia na badania i karty informacyjne o pacjencie zastępowane są kartami elektronicznymi. Komfort dla pacjenta i biurokracja ograniczona do niezbędnego minimum. Co się jednak dzieje wtedy, gdy jedno z "ogniw" sieci - jakimi są pielęgniarki, informatyk itd. - nie poradzi sobie w odpowiednim czasie z systemem, przekonaliśmy się będąc na ostrym dyżurze w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej w Warszawie. Nieznajomość obsługi komputera wstrzymała zlecanie rtg. prawie na trzy godziny...
Czwartek, 26 września br., późny wieczór. Szpital przy ul. Niekłańskiej. W Izbie Przyjęć kolejka chorych dzieci z rodzicami. Mały Damianek, Dawidek, 5-letni Ignacy. Dzieci z podejrzeniem zapalenia płuc czekają na rtg. Lekarze informują, że najpierw zostaną przekazane informacje systemem komputerowym, a potem rodzice z dziećmi udadzą się na zaplanowany rtg.

Awaria i już

Za chłopcami ustawia się kolejka. Następni pacjenci na rtg. Rodzice wraz z pociechami otaczają biurko pielęgniarek wpisujących dane do komputera. Czekają na kliknięcie przycisku myszki przy komputerze, aby dostać znak, że można już udać się na prześwietlenie. Po kilkudziesięciu minutach oczekiwania niespodziewana informacja. Pielęgniarki uprzejmie zwracają się do rodziców i małych pacjentów, że nastąpiła awaria systemu komputerowego. - Nie wiadomo, jak długo potrwa - dodaje pracownica szpitala. Chwilowo rtg. nie będzie.
Ignacy płacze i krzyczy. Wygina się w różne strony. Zestresowani rodzice nie wiedzą, co począć. Podchodzą do pielęgniarek i pytają: Czy długo potrwa awaria? Czy może już coś wiadomo? Czy nie można wykonać rtg. bez wpisywania danych do komputera itd. Co za biurokracja! - rzucają oburzeni.
Po godzinie sfrustrowani rodzice podchodzą do pielęgniarek i pytają:
- Czy nie można wypisać kart ręcznie? Pielęgniarki kręcą głowami. Nie są w stanie dać odpowiedzi. Ani na tak, ani na nie... Proponują czekać spokojnie, ewentualnie szukać innego szpitala. Lekarze, którzy widzą desperację rodziców, starają się załagodzić sytuację. Jeden z nich co i rusz podchodzi do biurka w Izbie Przyjęć. Podpowiada sanitariuszkom, jak można z danym błędem w komputerze sobie poradzić.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH