Czy stosowane w polskich lecznicach rozwiązania informatyczne skutecznie chronią dane o naszym zdrowiu przed dostępem osób postronnych? Dotychczas większych wpadek w tej materii nie było, jednak warto dmuchać na zimne. Tym bardziej że przed nami wdrożenia systemów, mających m.in. ułatwiać pacjentom i lekarzom wgląd on-line do informacji gromadzonych przez placówki medyczne.

Przypomnijmy, że w styczniu br., kiedy zaczynał funkcjonować system eWUŚ (elektroniczna weryfikacja uprawnień świadczeniobiorców), Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, dr Wojciech Wiewiórowski dzielił się swoimi wątpliwościami: - Według zapowiedzi NFZ w 2013 roku ma zostać uruchomiony drugi etap eWUŚ, dający pacjentom możliwość dostępu do informacji o udzielonych im świadczeniach zdrowotnych. Może dojść do sytuacji, w której dane te staną się dostępne dla osób postronnych - stwierdził.

Wątpliwości GIODO

Wojciech Wiewiórowski wskazywał wówczas, iż nie wiadomo, w jaki sposób prowadzona będzie weryfikacja, czy odbiorcą danych pozyskanych za pośrednictwem systemu on-line jest osoba do tego uprawniona. - Każdy system informatyczny, który jest dostępny dla osoby, która "miękko" loguje się do niego używając haseł, jest systemem niebezpiecznym, z którego mogą nastąpić wycieki. Może to doprowadzić do zwiększenia zainteresowania instytucji ubezpieczeniowych i finansowych pozyskiwaniem informacji o pacjentach właśnie na podstawie danych dostępnych w systemie - mówił w rozmowie z Rynkiem Zdrowia dr Wiewiórowski.

W połowie stycznia br. Centrala NFZ zapewniała nas, że rozwiązania dotyczące systemu eWUŚ były przed jego wprowadzeniem konsultowane w zakresie ochrony danych osobowych, a system dostępu danych pacjentów on-line o udzielonych im świadczeniach jest obecnie konsultowany także pod kątem bezpieczeństwa.

- System ten będzie spełniał wszystkie standardy bezpieczeństwa - zaznaczył Andrzej Troszyński, rzecznik NFZ.

- Zgodnie z planami, system który będzie obowiązywał, ma być podobny do funkcjonującego w przypadku kart płatniczych i bankomatowych.

Obecnie system jest w przygotowaniu, stąd obawy GIODO są przedwczesne - deklarował Krzysztof Bąk, rzecznik resortu.

Obawy są uzasadnione

Zdaniem dr. n. med. Tomasza Romańczyka, konsultanta zarządu ds. rynku medycznego w TÜV NORD Polska, obawy GIODO są uzasadnione: - Jako praktykujący lekarz mogę zapewnić, że dane zawarte w całej dokumentacji medycznej pacjenta są dla specjalisty w danej dziedzinie użyteczne naprawdę w stosunkowo wąskim zakresie. Z tego punktu widzenia cała reszta to szum informacyjny - przekonuje.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH