Stworzyliśmy łańcuch przeżycia

Rozmowa z prof. Agnieszką Słowik, kierownikiem Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum

- Czy skala występowania udarów mózgu w Polsce przekonuje, że nadal jest to poważny problem nie tylko zdrowotny, ale także społeczny?

- Tak, ponieważ rocznie na udar niedokrwienny choruje w Polsce ok. 80 tys. osób. Udar mózgu jest trzecią co do częstości przyczyną zgonu i najważniejszą przyczyną niesprawności osób dorosłych. Wśród osób nieleczonych przyczynowo (ponad 90%) około 25% umiera do 90. doby po zachorowaniu, a połowa osób, która przeżyje, wymaga do końca życia całodobowej opieki w zakresie wszystkich codziennych czynności.

Prognozy demograficzne na najbliższe 15 lat zakładają, że w związku z przewidywanym powiększeniem się populacji osób po 65. roku życia liczba nowych przypadków udaru wzrośnie o 37% wśród mężczyzn i 38% wśród kobiet.

Udar mózgu, nie tylko w Polsce, stanowi poważne wyzwanie dla systemu opieki zdrowotnej. W krajach Unii Europejskiej znajduje się, obok depresji i otępienia, w grupie chorób neurologiczno-psychiatrycznych najbardziej upośledzających codzienne funkcjonowanie.

- Przytoczone wskaźniki stanowią wyzwanie - zarówno od strony medycznej, jak i organizacyjnej. Jak sobie z tym radzimy?

- Śmiertelność 30-dniowa z powodu udaru mózgu w Polsce wynosi obecnie ok. 15%.

To wskaźnik porównywalny z innymi krajami. Dla niektórych ludzi udar jest "chorobą końca życia".

Medycyna dysponuje obecnie dwoma rodzajami leczenia przyczynowego udaru niedokrwiennego, które może odwrócić jego skutki. Pierwszy, dostępny od kilkunastu lat, to tromboliza dożylna - polega na jednorazowym dożylnym podaniu leku rozpuszczającego zakrzep w tętnicy mózgowej. Drugi sposób to mechaniczne usunięcie zakrzepu z tętnic mózgowych, czyli leczenie wewnątrztętnicze (trombektomia mechaniczna).

Do tego pierwszego sposobu leczenia w Polsce kwalifikowanych jest średnio 10% pacjentów. Czyli wśród 80 tys. osób chorych na udar niedokrwienny, tylko 8 tysięcy otrzymuje trombolizę dożylną. Z analiz przeprowadzonych w innych krajach Europy wynika jednak, że potencjał stosowania tej metody jest znacznie większy. W najlepszych ośrodkach na świecie odsetek chorych leczonych w ten sposób wynosi ok. 30%. Można więc w Polsce znacząco zwiększyć liczbę osób, które można leczyć za pomocą trombolizy dożylnej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH