Przed wyjazdem w egzotyczną podróż warto edukacyjnie poszperać w internecie

Spoglądam na prognozę pogody.
W Katowicach będzie +7 stopni i ma padać. W Jakutsku: -41. Brrr.
O, jakże miło jest w Dodomie, w Tanzanii: +31 stopni, słońce, lekki wiatr. Albo na Martynice - w Fort de France: +27 stopni, przejściowe burze...
Nie ma to jak polską zimę zamienić na zimę tropikalną! Pod jednym warunkiem: należy być przygotowanym na zagrożenia wynikające ze zmiany środowiska.
Prof. Danuta Prokopowicz, specjalista chorób zakaźnych i pasożytniczych, autorka wielce interesującej książki popularnonaukowej "Medycyna podróży. Rośliny trujące. Zwierzęta jadowite" - nie ukrywa, że wiedza o tym, jak zabezpieczyć się przed chorobami tropikalnymi, wśród polskich wakacyjnych globtroterów jest, delikatnie mówiąc, niewystarczająca.
Pani profesor przyznaje, że laicy często te choroby utożsamiają z biegunkami wynikającymi ze zmiany flory bakteryjnej, np. z tzw. zemstą faraona.
- Pytają, czy alkohol pomaga na takie przypadłości. Odpowiadam, że jedyne, co może alkohol poprawić, to samopoczucie. Z całą pewnością nie jest środkiem przeciwbiegunkowym, ma wręcz - w takich przypadkach - odwrotne do oczekiwanego działanie - podkreśla prof. Prokopowicz .

Zdrowy rozsądek

Prawdopodobnie legenda o tym, że jak się będzie przyjmowało po setce gorzałki dziennie, to zemsta faraona będzie nieskuteczna, wzięła się z czasów kolonialnych.
Wówczas to panowie pijący gin z tonikiem lżej przechodzili malarię.
Jednak nie za sprawą alkoholu, lecz chininy zawartej w toniku...
W Instytucie Medycyny Tropikalnej w Gdyni mają wielu pacjentów, którym wydawało się, że wyjazd pod równik z dobrego biura podróży i do luksusowego hotelu sam w sobie jest wystarczającym zabezpieczeniem przed malarią, febrą, melioidozą czy inną tropikalną chorobą, z której tuziemiec może wyjść, a przyjezdny z Europy już niekoniecznie. Jak mogli zachorować, jeśli nie opuszczali terenu hotelu, ba - nie kąpali się w pobliskim oceanie (ze strachu przed rekinami), tylko w hotelowym basenie? A wystarczyło, że lód dodany do coli lub czegoś mocniejszego był z tzw. kranówki.
Tubylcowi nie szkodzi, a turystę z Europy powalił na szpitalne łóżko. Oczywiście nie lód, lecz tkwiące w nim bakterie. Cóż, nie w każdym biurze podróży stanowczo zalecają, by zabezpieczyć się odpowiednio wcześniej przed chorobami tropikalnymi.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH