Strach przed handlem długami paraliżuje

Wprowadzenie ograniczeń w sprzedaży szpitalnych wierzytelności instytucjom finansowym miało ukrócić handel długami podmiotów leczniczych. Jednakże konsekwencją restrykcyjnych zapisów w ustawie o działalności leczniczej są kłopoty przedsiębiorców świadczących usługi dla szpitali. Na terminową zapłatę za wystawione faktury nie mogą liczyć.

Nieregulowanie zobowiązań przez szpitale wynika z braku możliwości f inansowych - zaznacza Jakub Szulc, były wiceminister zdrowia, jeden z pomysłodawców wprowadzenia obostrzeń w obrocie szpitalnymi długami.

- Regulacje, które weszły w życie w 2010 r., a potem miały swoją kontynuację w ustawie o działalności leczniczej z 2011 r. (w art. 54 ustawy o działalności leczniczej - red.), miały na celu zahamowanie skupowania wierzytelności przez wyspecjalizowane firmy. Zdiagnozowaliśmy, że szpitale ponoszą bardzo wysokie koszty związane z obsługą zadłużenia, które zmieniło właściciela. Obrót wierzytelnościami uderzał bezpośrednio w szpitale - podkreśla Szulc.

Nie można jednak nie zauważyć, że w każdej innej branży pozostawiony z niezapłaconą fakturą dostawca mógłby dokonać cesji wynagrodzenia, czyli sprzedać dług bankowi lub firmie faktoringowej. Otrzymałby wtedy należne pieniądze od instytucji finansowej i dalej mógłby spokojnie prowadzić działalność gospodarczą, a należności dochodziłby kupiec wynagrodzenia.

Sektor zdrowia pod szczególną ochroną

W sektorze ochrony zdrowia to raczej niemożliwe. Żeby doszło do przeniesienia wierzytelności, potrzebna jest zgoda podmiotu tworzącego. W przypadku braku zgody podmiotu tworzącego (samorządu wojewódzkiego, powiatowego, gminnego, MON, MSWiA, MS, MZ, uczelni medycznej), czynność taka jest nieważna.

W praktyce uzyskanie zgody na przejęcie szpitalnej wierzytelności to iluzja. Jak wynika z rapor tu Fundacji Republikańskiej pt. "Zadłużenie szpitali publicznych jako ryzyko funkcjonowania nowego systemu" (Warszawa, maj 2017), "podmioty tworzące nie tylko nie wydają zezwolenia na zmianę wierzyciela, ale najczęściej w ogóle nie udzielają odpowiedzi - przepisy tego nie wymagają. (…) Można odnieść wrażenie, że samorządy chcą się dystansować od tego, co dzieje się w szpitalach, których są właścicielami - nie chcą brać za to odpowiedzialności".

W raporcie czytamy również, że "pod decyzją musiałby złożyć podpis konkretny urzędnik, który mógłby później za to zostać pociągnięty do odpowiedzialności politycznej. Wydaje się, że często rzeczywistym motywem odmowy był strach przed posądzeniem o groźnie brzmiący "handel długami szpitali", a nie analiza potencjalnych zysków i strat".

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH